Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

kk

niedziela, 3 lipca 2016

Żeby być fit, czasami trzeba tylko pomyśleć...

Ciężko być fit, gdy wychodzi się z domu przed 8, a wraca grubo po 21. Treningi poranne nie wchodzą w grę, bo niestety nie dysponuję zbyt dużą ilością czasu wolnego, by poćwiczyć, a potem przygotować się do pracy. 

Do niedawna moje życie wyglądało mniej więcej tak: poranny prysznic, szybkie ogarnięcie się, bus, szybki spacer do pracy, kilka godzin przed komputerem, szybki spacer z pracy, obiadokolacja, chwilka zabawy z synkiem i łóżko. Ciężko było wygospodarować pół godziny na ćwiczenia. Tak, jak wspominałam, poranek odpadał, nie mogłabym w stresie trenować, a wieczór zarezerwowany jest dla Synka (poranki często też).

Chyba nie muszę wspominać, jak moje ciało zareagowało na taki tryb życia - śniadanie często w biegu, praktycznie brak czasu na porządny obiad, zero treningów i objadanie się na noc. Urosło mi się tu i ówdzie. Ciężko z tym walczyć, gdy nie ma się siły i czasu na treningi. Na szczęście postanowiłam iść po rozum do głowy i po przeanalizowaniu swojego dnia wymyśliłam sposób, jak potrenować w ciągu dnia.

Jedną z rzeczy, którą nauczyła mnie moja praca to łączenie dwóch rzeczy jednocześnie. Maksymalne wykorzystanie czasu "wolnego" i wydłużaniem doby.

Już kiedyś próbowałam wpleść aktywność fizyczną w swoje życie - dojeżdżałam do i z pracy na rolkach. Super opcja, ale często zdradliwa. Niestety wystarczyła porządna ulewa, by pokrzyżować moje plany i zamiast fajnego treningu miałam dodatkowe obciążenie podczas spaceru na dworzec. 


czwartek, 14 maja 2015

V Szóstka Pogorii - Bieg Przedszkolaka, bieg na 5km, Nordic Walking.

Tak jak w tytule. Był to iście rodzinny wypad. Drużyna "fitlifestyle.pl" się rozrasta. Tym razem liczyła ona aż 5 zawodników (dla niektórych to mało, ale pragnę nadmienić, że do niedawna byłam jednoosobową drużyną :D). Tym razem wsparli mnie:
-koleżanka Mamy wraz z Synem (start w Nordic Walking)
-moja Mama (również NW)
-mój Synek (Bieg Przedszkolaka).

Na pierwszy rzut poszli zawodnicy Nordic Walking. W tym czasie ja wraz z Synkiem zwiedzaliśmy okoliczne place zabaw i "obczajaliśmy" trasę biegu dla przedszkolaków. 
W całości wyznaczona była ona na plaży w okolicy jeziora. Regulaminowy dystans to 150m, na moje oko był on o wiele krótszy. Ale nie to ma tutaj znaczenie. Fajnie, że bieganie promowane jest wśród najmłodszych. Z radością obserwowałam maluchy przygotowujące się do startu. 

niedziela, 19 kwietnia 2015

10. Mini Cracovia Maraton, czyli przedsmak wielkiego biegowego szaleństwa w Krakowie.

Za nami najbardziej rozbiegany krakowski weekend w roku. Wszystko za sprawką spotkań biegowych organizowanych od piątku aż do niedzieli. Biegowy weekend rozpoczął się w piątek Biegiem Nocnym, a zakończył się najbardziej wyczekiwaną imprezą, czyli 14. PKO Cracovia Maraton. Pomiędzy tymi imprezami znalazły się dwa, nie mniej ważne wydarzenia biegowe: Bieg o Puchar Radia RMF i Mini Cracovia Maraton. 


W pierwszym z nich swoich sił postanowił (już po raz drugi) spróbować Runbo. Bieg o Puchar Radia RMF jest dosyć wymagający - trasa nie dość, że rozpoczyna się po nierównym terenie Błoń Krakowskich, to jeszcze prowadzi na Kopiec Kościuszki (długość trasy - ok.4,5km). Podziwiam każdego, kto zdecydował się na ten bieg (sama nie przepadam za "górzystymi" trasami), a najbardziej mojego brata, który praktycznie bez żadnego przygotowania znowu wykręcił całkiem dobry czas.

piątek, 17 kwietnia 2015

Green power - zielony koktajl ze szpinakiem, bananem i kiwi.

Oszalałam na punkcie szpinaku. Kocham go pod każdą postacią i w każdym wydaniu. Do tej pory ograniczałam się do zwykłego penne ze szpinakiem, a teraz postanowiłam połechtać swoje kubki smakowe i dodać go do koktajlu. Ilekroć widziałam na Instagramie smakowicie wyglądające zielone smoothie, obiecywałam sobie, że też takie wypróbuję. No i masz... W końcu udało mi się zrealizować ten plan. A oto efekt mojego eksperymentu:

czwartek, 16 kwietnia 2015

4.Bieg Walentynkowy w Dąbrowie Górniczej = bieg z miłości do... Masaja? biegania? zabawy?

Uwielbiam Dąbrowę Górniczą. Za piękne tereny, fajnych ludzi, a przede wszystkim za promowanie aktywnego spędzania czasu wolnego. Z miłą chęcią biorę udział w imprezach biegowych organizowanych w mieście czterech Pogorii. O ile mnie pamięć nie myli, moim pierwszym biegiem w DG był bieg walentynkowy. I właśnie dzisiaj chciałam się bliżej skupić na tym biegu (tyle, że rok później ;)).

Ideą biegu walentynkowego, jak łatwo się domyślić, jest promowanie miłości - do biegania, przyrody, do siebie nawzajem. Na imprezie można było spotkać mnóstwo serduszek i zakochanych par. Nie wiem, jak mi się to udało, ale w tym roku także miałam ze sobą swoją Walentynkę, czyt. Męża. Nasz udział w tym biegu stał pod dużym znakiem zapytania - byłam świeżo po antybiotyku i ostrej anginie, a i Mąż czuł się źle. No, ale ja, jak to ja, nie mogłam odpuścić sobie takiej okazji, wszak miałam po raz pierwszy pobiec ze swoim Walentym :)) 
Pogoda nie nastrajała nas jakoś wyjątkowo pozytywnie - zaspy po pas, silny wiatr i intensywne opady śniegu. W połowie drogi do DG złapała nas taka zamieć, że poruszanie się z prędkością szybszą niż 5km/h graniczyło z cudem :) Na szczęście koniec końców bezpiecznie udało nam się dotrzeć na miejsce.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...