Uff. Jestem świeżo po 150 przysiadach. Było to dla mnie wieeeelkie wyzwanie, tym bardziej, że do tej pory miałam problem ze zrobieniem 20 przysiadów. No, ale udało się. Przez 30 dni, wykonywałam swoją 'dzienną dawkę przysiadów' - czasami z zaciśniętymi zębami, a czasami z wielkim uśmiechem na twarzy. W głównej mierze zależało to od humoru i nastawienia.
W chwilach zwątpienia bardzo pomagał mi mój Synek, który krzyczał do mnie: "Ćiczyć!" i sam wykonywał ze mną przysiady. Było to o tyle zabawne, że po wykonaniu 3 swoich przysiadów biegł do zabawek i mówił: "Booooli ;)", po czym wracał i wykonywał dalszą część ćwiczeń :) Kocham go niesamowicie za tą motywację. Także dziękuję ekipie na fanpage'u, która motywowała mnie w cięższych czasach ;)













