kk

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą must have. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą must have. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2012

Must have: domowa siłownia.

Mały, przytulny domek, przestronna kuchnia, duży, zielony ogród z basenem, kominek w salonie to marzenia większości z nas. W zależności od gustów, można wymieniać słowa mały na duży lub duży na mały, a także zamiennie operować innymi ważnymi elementami wystroju domu. Jeden marzy o basenie w ogrodzie, inny o własnym przydomowym ogródku. Ja marzę o jednym i drugim, ale i tak moim największym marzeniem jest super wyposażona domowa siłownia. Niekoniecznie musi ona być w wielkim domu z ogrodem, wystarczy mi jeden pokój zaaranżowany na siłownię. Mam to szczęście, że mój Mąż podziela moje zdanie na ten temat i także marzy o przydomowej siłowni wyposażonej w rowerek stacjonarny, orbiter, bieżnię, twister i inne ważne urządzenia. Zapewne on ma odrobinę inną wizję tej siłowni, ja zadowoliłabym się mniej więcej czymś na wzór tego (zdjęcia znalezione w Internecie):


A to już w ogóle mistrzostwo - siłownia z widokiem na National Park Serengeti w Tanzanii. Oh man! W sumie jakby na to nie patrzyć, w jakimś stopniu mogę taką mieć - w końcu w domu mam Tanzańczyka, więc można powiedzieć, że będę miała Tanzanię w domowej, polskiej siłowni, niah, niah.


Co powinno się znaleźć w mojej przydomowej siłowni?
-przede wszystkim rowerek stacjonarny,
-bieżnia,
-orbiter,
-twister,
-hula hop,
-hantelki,
-i pewnie by się jeszcze coś znalazło :)

Jedno jest pewne. Nawet jeśli nie będę miała całego pokoju dla siebie, to na 100% znajdzie się miejsce na moje sportowe cudeńka :) W końcu chcieć to móc :)))

***
Część z Was, która śledzi mój fanpage wie, że wkrótce możecie się spodziewać recenzji tej książeczki na blogu. Pochwalę się i powiem Wam, że dzisiaj, zupełnie przez przypadek, udało mi się wygrać audiobooka :))) Hihi, uwielbiam wygrywać :))))) A w szczególności takie fajne i ciekawe "książki" :)


Aktywność fizyczna na dziś:
-rower stacjo - 80 min v
-hh - 20 min v
-abs z Mel B - 10 min v
-pompki - 10 v

J.

wtorek, 20 marca 2012

Jeansowa koszula.

Ajć. Chciałoby się napisać mówię i mam! Normalnie nie wierzę w swoje szczęście. W życiu nie spodziewałam się, że po publikacji postu, za kilkanaście godzin będę cieszyć się obecnością mojej wymarzonej koszuli jeansowej. Co prawda, nie jest to dokładnie ten kolor, który szukałam, ale za to ten idealnie komponuje się z czarnymi rurkami :))) I pomyśleć, że to moja ukochana Mama wypatrzyła ją i to w dodatku za 35 zł :))))) Oczywiście nie pogardzę jaśniejszą wersją, ale na razie cieszę się z tej, którą mam <3 Nie mogę uwierzyć, że rozmiar 36 czekał akurat na mnie :}


Miłego wieczorku :*

J.

piątek, 16 marca 2012

Neonowe lakiery.

Kolejny punkt z mojego must have mogę uznać za zrealizowany. Przypadkowo, podczas cudownego słonecznego spacerku z moim Synkiem, udało mi się zahaczyć o drogerię, która wywołała uśmiech na mej twarzy. Nawet nie tyle ona sama spowodowała tą radość, co jej asortyment, a dokładniej cztery cudne lakiery do paznokci:


Neonowy pomarańcz i żarówiasta żółć to były moje must have'owe kolory na paznokciach. Natomiast elektryczny róż to moja nieustająca miłość (w domu mam już chyba niezły zapas wysuszonych różowych lakierów oO), na zmianę z niebieskim. Z kolei czerwień kupiona specjalnie dla mojego Męża, który wprost uwielbia czerwone paznokcie u kobiet (ekhm... u żony! ;)). Co prawda, w pierwszej kolejności wypróbowałam neonową żółć, ale wkrótce zrobię niespodziankę Mężowi i pomaluję pazurki na jego ukochany reeed :)

Na koniec zdjęcie ilustrujące mój początek walki o piękne brwi. Jak widać, jest z czym walczyć, ale już moja (i ukochanej kosmetyczki Alicji :*) w tym głowa, żeby doprowadzić je do ładnego kształtu. Co jakiś czas będę relacjonować moje postępy z brwiowego pola bitwy ;))) Tymczasem rycyna w dłoń i do boju!


Buziaki, słonecznego dnia :*
J.

środa, 14 marca 2012

New in.

Ufff. W końcu udało mi się wyrwać na dłużej do sklepów. Oczywiście w zakupowym szale towarzyszyła mi moja Ukochana Mała Czekoladka wraz z moją Mamą, którzy okazali się niezastąpionymi doradcami i pomocnikami. Muszę przyznać, że jestem zadowolona z nowych nabytków. Śmiało mogę napisać, że udało mi się zrealizować większą część mojej wish listy. W dalszym ciągu ubolewam nad brakiem mojego rozmiaru cudownych miętowych rurek, no ale po cichu liczę, że jeszcze uda mi się je zdobyć.


Jak widać, w moim posiadaniu znalazły się pudrowe i czarne rurki, okulary-aviatorki (nie mogłam się zdecydować na kolor, więc wzięłam dwie pary :P), spódniczka z zipem, dwie pary tenisówek (podobna sytuacja jak z okularami :)), czerwona bransoletka, koronkowa sukienka idealna na lato (teraz tylko ładna opalenizna i można śmigać w niej z Synkiem i Mężem). Jak widać, brakuje mi jeszcze jakiś ładnych baletek (już wypatrzone :D), butów na obcasie (mierzyłam ładne, ale niestety niewygodne :/), ramoneski (chyba miałam zły dzień na zakupy, bo totalnie mi się nie podobała), neonowych lakierów oraz czarnej marynarki. Jak tylko wszystko zgromadzę to śmiało napiszę WIOSNO PRZYBYWAJ! Szkoda tylko, że nie mam portfela bez dna ;))))))

Aż chciałoby się wskoczyć w letnie ubranka, niestety na razie pozostaje nam czekanie...

J.