kk

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzuch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzuch. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Najefektywniejsze ćwiczenia na brzuch.

Szukając inspiracji do dzisiejszego treningu (opis pojawi się jutro) natrafiłam na zestawienie najlepszych i najgorszych ćwiczeń na brzuch. Badania przeprowadzone zostały na 30 zdrowych mężczyznach i kobietach w wieku od 20 do 45 lat na Uniwersytecie w San Diego przy użyciu elektromiografu. Pod uwagę brano 13 ćwiczeń - po przeanalizowaniu wyników został utworzony ranking najlepszych i najgorszych ćwiczeń na mięsień prosty i skośny brzucha. Badanie zostało przeprowadzone w 2001roku, ale wyniki wciąż uznawane są za aktualne.

Oto wyniki zestawienia:

NAJLEPSZE ĆWICZENIA NA MIĘŚNIE PROSTE BRZUCHA:


wtorek, 17 grudnia 2013

30 dniowe wyzwanie z Lisą Marie z bodyrock.tv - podsumowanie: FOTKI i wymiary.

To jest TEN DZIEŃ. 30 dni z wyzwaniem Lisy. Nie mogę uwierzyć, jak szybko to minęło. Szczerze powiem, że był to bardzo intensywny miesiąc. Treningi trwały od 40 minut {jednorazowo 25minut} do 78 minut. Skupiały się one na całym ciele z naciskiem na nogi, pośladki, ramiona i brzuch.

O samym wyzwaniu możecie przeczytać TUTAJ, z kolei o zamiennikach sprzętu treningowego TUTAJ {wiem, że wiele osób nie rozpoczyna tego wyzwania z powodu braku sprzętu lub niechęci do osoby Lisy (o niej napiszę kiedyś szerzej, także w porównaniu ze ZWOWami)}.


Całe wyzwanie bardzo przypadło mi do gustu. Łączyło w sobie ćwiczenia siłowe i elementy cardio {skakanka, burpees, pajacyki, bieg w miejscu z wysoko podniesionymi nogami itp}. Treningi mijały mi jak z bicza strzelił, nie dłużyły się jak inne zestawy treningowe. Głównie ćwiczyłam podczas snu Synka, pewnie dlatego maksymalnie wczuwałam się w ćwiczenia, bo wiedziałam, że lada chwila może być koniec ćwiczeń {kto nie ćwiczył przy śpiącym dziecku, nie wie o czym mówię :D}. 

niedziela, 8 grudnia 2013

FIT inspiracja na dziś: diazdilya. Ćwiczenia na brzuch i nogi.

Na fotki tej dziewczyny natrafiłam kilka dni temu przeglądając konta na Instagramie. Niestety nie dokopałam się do wielu informacji na temat jej diety, czy ćwiczeń, baaa... nawet nie bardzo wiem kim ona sama jest, ale wrzucam jej fotki jako niedzielną inspirację. Uważam, że ma bardzo ładne ciało - fit and healthy, a przy tym jej figura jest niezwykle kobieca.

W szczególności podoba mi się jej brzuch {talia :o} oraz nogi. Tak, jak wspominałam na początku, użytkowniczka diazdilya nie zdradza zbyt wielu szczegółów swojej fit sylwetki. Jednak z kilkuset komentarzy, udało mi się zebrać kilka ważnych wskazówek:

sobota, 19 października 2013

50 minutowy mega zestaw na brzuch - Tae Bo Insane ABS.

W swoim życiu przerobiłam mnóstwo zestawów na brzuch - Killer ABS, 6W6P, A6W, 8 minute ABS, wszystkie zestawy ABS z Insanity i P90X itp. W sumie to nawet nie pamiętam ile tego było. Ale żaden nie zmiażdżył mnie tak, jak ten wczorajszy. 50 minut katowania brzucha, to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że zestaw wcale nie jest nudny, monotonny. Wręcz przeciwnie, ćwiczenia są intensywne, ciekawie dobrane i... mega męczące. Pod koniec 49 minuty, moje mięśnie brzucha tak paliły, że bałam się, że zrobiłam sobie krzywdę. Dzisiaj mam takie zakwasy, że ledwo ruszam górną częścią ciała. Miazga!

Jeśli lubicie się sponiewierać, spocić jak świnka, poczuć się totalnie zmęczonym to z czystym sercem polecam 50 minutowy zestaw na brzuch - Tae Bo Insane ABS. Zestaw nie jest typowym podłogowym treningiem na brzuch {chociaż i ćwiczenia na podłodze się pojawiają} - pojawia się tutaj mnóstwo elementów bokserskich {moje ukochane!}, ale przy każdym z nich angażowane są mięśnie brzucha. Polecam wsłuchać się w słowa Billy'ego Blanks'a, dzięki jego radom jesteście w stanie maksymalnie zaangażować swój ABS. 

niedziela, 24 marca 2013

Killer ABS - Jillian Michaels - Level 3.

Hurra. Już jutro kończę kolejny zestaw Jillian. Po incydencie z kolanem, byłam pewna, że nie uda mi się tego dokonać, ale na szczęście moja kontuzja nie była tak poważna jak myślałam. Na drugi dzień, nic mnie nie bolało ani podczas normalnego chodzenia, ani podczas ćwiczeń. Jednak z uwagi na poprzednie niemiłe doznania postanowiłam zrezygnować z kilku zaawansowanych ćwiczeń, w tym nieszczęsnego tzw. knee tuck jump. Problem z kolanem dał mi do myślenia - postanowiłam odpocząć od zestawów Jillian, które jakby na to nie patrzeć, dosyć często angażują tą część ciała. Nie mówię, że nigdy nie powrócę do Jill, bo pewnie tak nie będzie, ale jakiś miesiąc odpoczynku mi się na 100% przyda. Zresztą... Od dawna planuję zmienić troszkę mój plan treningowy, więc teraz będzie ku temu okazja :)


Okey, przechodzę do sedna. Dzisiaj chciałam pokrótce przybliżyć ostatni level Killer ABS, czyli poziom 3. Trwa on ok. 32 minut. Składa się z rozgrzewki {Plank, step up, step back, Crescent position, pivot & stretch, Sprint, Plank, hop, step back, Crescent position, pivot & stretch}, 4 cykli {każdy po 5 ćwiczeń} oraz rozciągania. 


wtorek, 19 marca 2013

Dwa tygodnie z Tiffoczkami :)

No, może nie do końca dwa tygodnie, bo z Tiff ćwiczyłam dużo wcześniej, ale postanowiłam liczyć Tiffoczki od momentu ogłoszenia wyzwania STOP MUFFIN TOP. Kto jeszcze nie dołączył do wyzwania, niech się nie obawia - lista jest otwarta, więc można się dopisywać :)

Dzisiaj rano minęło mi dokładnie 14 dni z ćwiczeniami Tiff na boczki. Często też dodaję sobie inne workout'y Tiffany - najczęściej są to ćwiczenia bikini albo boks :) W zależności od tego, co w danym momencie zainteresuje mojego Synka :)


Czy widzę efekty? Ciężko powiedzieć - ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo ciężkie. Niestety problemy zdrowotne odbiły się nie tylko na mojej psychice, ale także na moim żywieniu. W ogóle nie skupiałam się na tym co i kiedy jem, w efekcie czego, tłuszczyk na brzuchu zamiast spadać, rósł sobie w najlepsze. Niestety widać to także, w okolicach 'muffinek'. Nie ma się co oszukiwać - bez odpowiedniej diety, ćwiczenia na boczki nic nie dadzą. Niestety tłuszczyk w tej okolicy, w głównej mierze zbiera się w wyniku złego żywienia. Na szczęście od kilku dni, Synek czuje się lepiej, więc i ja zaczęłam powracać na dobre tory żywieniowe. Mam nadzieję, że tym razem nie zaprzepaszczę tego, o co walczę. Efekty wyzwania będziecie mogli zaobserwować dokładnie za tydzień - wtedy planuję wrzucić fotkę po zakończonych 21 dniach z Jillian, więc przy okazji także zobaczycie, czy coś zeszło z tych boczków, czy nie ;)

A jeśli o Jillian już mowa - dzisiaj zrobiłam po raz pierwszy level 3. Standardowo mam mieszane uczucia - euforia ćwiczeniowa miesza się z problemami przestrzennymi. No, ale... Kombinuję jak umiem - nie szukam wymówek, tylko szukam rozwiązań :) Relacja z trzeciego poziomu wkrótce na blogu :)


Ciekawa jestem jak tam u Was? Widać jakieś zmiany? Słyszałam, że wiele z Was miało zakwasy :) Nie martwcie się, też to przerabiałam, potem jest już tylko lepiej ;)))

J.

poniedziałek, 18 marca 2013

Killer ABS - Jillian Michaels - Level 2.

Dzisiaj mija mi ostatni dzień z levelem 2. Zaskakujące, jak te dni szybko mijają. Jeszcze niedawno zastanawiałam się, jaki będzie drugi poziom, a tu już dziś go kończę. Nie wiem czy śmiać się, czy płakać - czasami cieszę się, że dni tak szybko lecą, a czasami w duszy tęsknię za straconym dniem. Ciężko mi dogodzić. Naprawdę. A ostatnimi czasy, to już w ogóle. No, ale...


Jako, że już prawie skończyłam poziom drugi, postanowiłam podzielić się swoimi spostrzeżeniami i opinią na jego temat. 
Na początek standardowy opis nowego levelu - trening trwa ok. 32 minut. Podobnie jak w przypadku levelu 1, ćwiczenia wykonują Natalie, Jillian i Nicole. Różnica jest jednak w ustawieniu dziewczyn - tym razem na miejscu Natalie jest Nicole, a na Nicole Natalie. W sumie nie wiem po co ta zmiana, tym bardziej, że zarówno jedna, jak i druga wykonują różne modyfikacje ćwiczeń. Teoretycznie tym razem to Nicole przypada wersja zaawansowana, w praktyce Jillian często dorzuca hantle także Natalie, utrudniając tym samym ćwiczenia.

niedziela, 17 marca 2013

Moje plany treningowe, czyli podnoszę sobie poprzeczkę.

Jak wiecie, kocham Jillian - do tej pory 'przetestowałam' jej dwa treningi: 30Day Shred oraz 6Week Six-Pack, a obecnie jestem w połowie Killer ABS. Uwielbiam jej zestawy - męczą, poruszają wszystkie mięśnie i wywołują pot na ciele. Jednym słowem, w 100% spełniają swoją rolę.


Z wielką przyjemnością przećwiczyłabym jej wszystkie zestawy {i niewykluczone, że tak zrobię}, ale na tą chwilę kusi mnie coś innego. Coś szybszego, bardziej hardcorowego i męczącego. Dla osób śledzących fanpage'a nie jest trudno odgadnąć o czym, a właściwie o kim myślę. Tak jest! O słynnej Zuzce Light. 


piątek, 15 marca 2013

ABS are made in the kitchen.

Słyszysz Justyna? Słyszysz?! Tworzenie fajnego brzucha to nie milion brzuszków, podskoków, skłonów, czy innych ćwiczeń. Tworzenie absu musisz zacząć w kuchni. I właśnie takie rady dostawałam od większości z Was. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że ja doskonale wiem, że dieta to ponad 80% składowej ładnie umięśnionego brzucha, ale jakoś do tej pory do mnie to nie docierało. Wychodziłam z założenia, że przecież nawet jak zjem na śniadanie białą bułkę z serkiem Danio, a potem po treningu wrzucę w siebie z 10 piszingerów, to nic się nie stanie, bo przecież ćwiczę. Nic bardziej mylnego. Niestety musiałam przekonać się o tym na swoim ciele, żeby w końcu oprzytomnieć. 


Na nic codzienne wylewanie potu z Jillian, na nic tabata, czy inne zestawy treningowe. Dopóki nie zmienię swojego podejścia do jedzenia, nie osiągnę tego, o czym marzę. A przecież tak nie może być. Lada chwila rozpocznie się wiosna, lada dzień wraca mój Mąż, a ja co zaprezentuję? Pozornie umięśniony brzuch, który pokryty jest warstewką tłuszczu. Wstyd, wstyd, wstyd. Jeszcze większy wstyd, bo ćwiczę! I to codziennie od ponad 3 miesięcy. Niestety wszystko to, co spalę nadrabiam z nawiązką poprzez zjadanie niezdrowych rzeczy. I być może ciężko Wam w to uwierzyć, ale ja naprawdę jem niezdrowo. Nie jestem przykładem fit osoby. Bo co mi z tego, że pokonuję kolejne Jillianowe wyzwania, gdy wszystko marnuję w kuchni. Ale dość tego. Nie będę narzekać, nie będę biadolić. Mój brzuch jest w moich rękach. Od jutra naprawdę patrzę na to, co jem i wierzę, że na zakończenie 'killer abs' pochwalę się Wam naprawdę fajnymi rezultatami. 

A Was proszę o 3manie kciuków - naprawdę będzie to dla mnie mega motywujące :)

PS. Wszelkie rady odnośnie układanie odpowiedniej diety przyjmę z otwartymi ramionami :)

J.

środa, 13 marca 2013

W końcu czuję mięśnie brzucha! :)

Za mną dwa dni z drugim poziomem Killer ABS. Po zakończeniu pierwszego levelu i zapoznaniu się z drugim, śmiało mogę napisać, że ten pierwszy był dla mnie swego rodzaju przygotowaniem do poziomu 'hard'. Tak, tak - hard, nie harder, jak to mówi Jillian. Według mnie lvl 1 - jest soft, a dopiero drugi hard.


Potwierdzeniem tego niech będą moje dzisiejsze zakwasy :) Duża ilość pompek i przeróżnych skrętów, spowodowała, że nie mogę normalnie ruszać rękami ;) Dodatkowo W KOŃCU poczułam ZAKWASY BRZUCHA. Już dawno nie odczuwałam ich w tym miejscu. Raduje mnie to niesamowicie - oznacza to, że udało mi się poruszyć nieużywaną część brzucha. W ogóle stwierdzam, że gdybym trzymała dietę i jadła naprawdę czysto, to mogłabym pochwalić się widocznymi skośnymi mięśniami brzucha. Teraz, tylko nieśmiało wyglądają podczas skłonów. Dzisiaj próbowałam uchwycić je aparatem, ale niestety w decydującym momencie, aparat jak na złość się rozładował. Cóż - nie teraz, to następnym razem. 


W ogóle to strasznie kusi mnie skakanka - widziałam zdjęcia dziewczyny, która skakała codziennie na skakance ok. godziny - jej brzuch był niesamowity. Zero tłuszczu, a co za tym idzie widoczne mięśnie brzucha. Jednym słowem WOW. Niestety w moim przypadku jest jeden haczyk - nie mam gdzie skakać. Wkurza mnie to, bo wiem, że samymi ćwiczeniami z Jillian nie uda mi się wyłonić mięśni spod budyniowej kołderki. Może Wy macie pomysły, w jaki sposób pozbyć się tej warstwy tłuszczyku? Cholera, no. Tyle ćwiczę i dalej nie jestem zadowolona. Pewnie gdzieś robię błąd, tylko gdzie? Co dodać? Proszę o rady :)

Czekam na wiosnę - wtedy będę mogła iść pobiegać :)

J.

niedziela, 10 marca 2013

Killer ABS - Jillian Michaels - Level 1.

Brrr. Ciężki tydzień za mną. Mam nadzieję, że najbliższy będzie troszkę lżejszy, tym bardziej, że już nie mogę patrzeć na chorą Czekoladkę. Biedaczek męczy się niesamowicie, a ja nie wiem jak mam mu pomóc. Mam jednak nadzieję, że lekarstwa przepisane przez lekarza w końcu zaczną działać i przynosić ulgę. Choroba Synka przyczyniła się do tego, że całkowicie straciłam chęć i zapał do ćwiczeń - wykonuję je bez większej satysfakcji, z wyrzutem sumienia, że Czekoladka walczy z chorobą, a ja ćwiczę. Bo ćwiczę. Chociaż muszę się przyznać, że niektóre ćwiczenia muszę dostosowywać do swojego ciała - maksymalnie redukuję ruszanie rękami podczas podskoków. Dlaczego? Niestety wraz z chorobą, Synek postanowił porzucić karmienie piersią, a co za tym idzie - ja walczę z nadmierną produkcją mleka. Odbija się to na moich piersiach, które zwyczajnie bolą podczas ćwiczeń. No, ale... Kombinuję i daję radę.

Dzisiaj wracam do Was z krótkim opisem mojego nowego treningu z Jillian Michaels - Killer ABS.
Trening ten, podobnie jak 6Week Six-Pack składa się z ćwiczeń angażujących mięśnie brzucha. Po zakończeniu Killer ABS planuję zrobić porównanie obu treningów, gdyż bardzo często pytacie mnie, który zestaw jest lepszy dla osób początkujących, które chcą powalczyć z oponką na brzuchu. Na tą chwilę nie mogę obiektywnie odpowiedzieć na to pytanie - Killer ABS wykonuję zbyt krótko, by móc go ocenić.

Wracając do Killera ABS - cały program składa się z 3 leveli, które trwają ok. 30 minut. Na wstępie levelu 1, Jillian obrazowo określiła każdy z poziomów - 
*level 1 - trudny/ciężki,
*level 2 - trudniejszy/cięższy,
*level 3 - okropny.
Czy tak faktycznie jest? O tym przekonam się wkrótce. Dzisiaj chciałam przybliżyć level 1, który obecnie wykonuję już 6 dzień.

środa, 6 marca 2013

Powrót córy marnotrawnej.

Mam na imię Justyna i jestem Jillianoholiczką. Taka prawda. Nie umiem bez niej normalnie funkcjonować. Dzień bez treningu z Jill jest dla mnie dniem niekompletnym. Tak jak dzień przedwczorajszy i przed przedwczorajszy. I co z tego, że były ćwiczenia z Ewą Chodakowską {skalpel} i treningi z Mel B. Jillian to Jillian. To kobieta dynamit, która już samą swoją osobą sprawia, że pot pojawia się na mojej skroni. I to lubię, baaa - to uwielbiam. Co to oznacza? Ano zapowiedź nowego treningu z Jillian Michaels. Tym razem padło na Killer ABS. Dlaczego on? Ściągnęłam go długo przed 6W6P i stwierdziłam, że szkoda, żeby się 'kurzył' w Maminym laptopie. 


Oczywiście znowu stworzyłam swoją tabelkę z rozpisanymi dniami do końca zestawu :) Uwielbiam taką formę motywacji - codziennie mogę z radością przekreślać kolejne cyferki <3 Nie ma chyba nic piękniejszego. Wytłumaczenie tabeli pojawi się wraz z opisem levelu 1 :)



Jestem świeżo po dwóch dniach z levelem 1 - w końcu czuję, że żyję. Dostałam swój Jillianowy narkotyk i codziennie chcę więcej. Opis całego zestawu wkrótce, tymczasem delektuję się myślą, że najbliższe tygodnie miną mi pod skrzydłami Jill <3

A ja, jak zwykle pytam - ćwiczył ktoś? jak efekty? Ja swoimi pochwalę się już 25 maaaarca <3
J.

wtorek, 5 marca 2013

NOWE WYZWANIE: STOP MUFFIN TOP.

Nawet nie wiecie, jak cieszy mnie popularność mojego wyzwania przysiadowego. Jestem pod wrażeniem, jak wiele osób postanowiło przyłączyć się do wykonywania codziennych przysiadów. Zainspirowana tym faktem oraz zbliżającym się latem {to już za 99 dni!!!!}, postanowiłam wymyślić nowe wyzwanie - 30 dni z ćwiczeniami na boczki, czyli STOP MUFFIN TOP.


niedziela, 3 marca 2013

Podsumowanie 6Weeks Six-Pack: wymiary i fotki brzucha.

Wczoraj wspominałam Wam, że w końcu zakończyłam 6Weeks Six-Pack. Było to dla mnie wyzwanie o wiele większe niż 30 Day Shred - sześć tygodni z jednym zestawem to naprawdę dla mnie za długo, więc z radością wykonałam ostatni trening. Tym bardziej, że w drugim levelu nie widziałam rezultatów swoich ćwiczeń - demotywowało mnie i bardzo zniechęcało do ćwiczeń, ale dla własnej satysfakcji postanowiłam zakończyć cały zestaw. Podczas wykonywania treningu, zamiast mięśni brzucha cały czas czułam uda i pośladki i nie wiedziałam, czy robię coś źle, czy po prostu ten level ma na celu rozruszanie wszystkich mięśni. Brak efektów widoczny jest także w porównaniu wymiarów - poza powiększeniem się bioder, nic się nie zmieniło. 

poniedziałek, 18 lutego 2013

10 min Booty Shaking Waist Workout.

Zachęcona pozytywnymi komentarzami pod ostatnim postem, postanowiłam sama spróbować 10 minutowego treningu na boczki z Tiffany Rothe. 


Dziewczyny pisały, że są to ćwiczenia idealne na spalanie boczków. Czy to prawda? Mam nadzieję, że wkrótce sama odpowiem na to pytanie. Tym bardziej, że trening naprawdę nie jest długi - to tylko 10 minut, które pewnie i tak przesiedziałabym bezczynnie :)

Ja, co prawda, wciąż walczę z Jillian, ale postanowiłam codziennie rano, w ramach wygłupów z Synkiem popróbować wyginania z Tiff :) Chociaż szczerze powiedziawszy, niektóre pozycje troszkę wprowadzają mnie w zakłopotanie {oczywiście mowa o ćwiczeniach przy dziecku hehe}, ale przecież to TYLKO ćwiczenia :)


O samym treningu wypowiem się po kilku 'seansach' - na tą chwilę mogę powiedzieć, że są przyjemne, nie bardzo męczące, ale talię się czuje {wręcz mam dziwne zakwasy haha} :) Co więcej? Olbrzymi plus za fajną muzykę, która zachęca do większej aktywności i kręcenia bioderkiem ;) Troszkę mam problem z koordynacją, ale pewnie po kilku dniach wszystko opanuję do perfekcji <3

A Wy, ćwiczycie z Tiffany? Jakie inne zestawy polecacie? Jak efekty? Zadowalające? :)

J.

niedziela, 17 lutego 2013

Jak walczyć z muffin top?

Muffin top to potoczna nazwa boczków, które wylewając się ze spodni/legginsów swoim wyglądem przypominają ciasteczka - muffinki.


Dzisiaj chciałam przedstawić Wam kilka wskazówek udostępnionych przez Marię Kang na jej fanpage'u, w których wyjaśnia, w jaki sposób udało jej się pozbyć boczków.  
Małe przypomnienie - Maria Kang to matka 3 dzieci, która zasłynęła tym, że po 3 porodach ma figurę lepszą niż niejedna nastolatka.

środa, 13 lutego 2013

Jillian Michaels 6Weeks Six Pack - Level 2.

Noooo, w końcu! Doczekałam się :) Dokładnie od 4 dni wykonuję drugi level 6W6P. Śmiało mogę napisać, że już po pierwszym treningu zmiana poziomu jest baaaaardzo odczuwalna. Na początku jest to szok dla nieużywanych mięśni, a później miłe urozmaicenie dnia treningowego :)


Zanim jednak przejdę do swoich odczuć w stosunku do 2 levelu, krótki opis samego treningu - Level 2 6Weeks Six - Pack.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Porównanie brzucha - po 30DS i po pierwszym levelu 6W6P.

Tak jak obiecywałam, dzisiaj wrzucam fotograficzne porównanie brzucha po 30 Day Shred i aktualne po pierwszym levelu 6Week6Pack. 


Według mnie nie ma za wielkiej zmiany - różnice wynikają z troszkę innego światła, ustawienia no i odległości {niestety nie umiem dwa razy ustawić się tak samo do zdjęcia ;)}. Szczerze? Nie jest źle, tym bardziej, że przez cały level 1 nie trzymałam diety i nie odmawiałam sobie pyszności ;) Zapewne, gdybym tak uczyniła zmiany byłyby bardziej widoczne. No, ale nie narzekam. Ćwiczę, nie tylko żeby zmienić swoje ciało, ale przede wszystkim, żeby oczyścić swój umysł z negatywnych emocji, a że przy okazji cm spadają - nic tylko się cieszyć :)

Z góry przepraszam za jakość zdjęć i ubiór ;) Zdjęcia robię naprawdę szybko, wręcz w ukryciu {za bardzo intryguję Czekoladkę ;)}.  Mam jednak nadzieję, że nie jest z nimi tak źle ;)

poniedziałek, 4 lutego 2013

Ćwiczenia z YT.

Uwielbiam XXI wiek. Dlaczego? Dzięki niezliczonej ilości materiałów i treningów dostępnych w Internecie, śmiało mogę robić to, za co inni płacą np. na fitnessie, u dietetyka czy siłowni. Nie mówię, że to drugie jest złe, bo ma swoje plusy, ale ja zdecydowanie wolę pocić się w domowym zaciszu {poza moim ukochanym tenisem, bieganiem i rolkami <3}. Tak jak dzisiaj. Z samego rana odpaliłam nowe 6minutowe YouTubowe zestawy Ewy Chodakowskiej i wypróbowywałam je na sobie. Niestety Czekoladka pozwolił mi na wykonanie 80 przysiadów ze SQUAT CHALLENGE, jednego treningu z Ewą i pierwszej serii z drugiego filmiku. Na szczęście nadmiar energii mogłam rozładować przy codziennym odkurzaniu, gotowaniu i zimowym spacerku z Synkiem {pamiętajcie, wtedy też spalamy kalorie ;)}. Teraz jestem świeżo po 6w6p, a obecnie jadę sobie na rowerku stacjonarnym :) Jak widać motywacja wróciła :) Ohhh yeah :)


Co do YT filmików z Ewą - szczerze? Ćwiczenia doskonale znam z zestawów z Mel B i Jillian. Nic nowego, ale zawsze można je wykorzystać do porannej rozgrzewki. Poczekam na kolejne treningi i dopiero wtedy je ocenię. 

A Wy widziałyście już nowe zestawy Ewy? Jak wrażenia? 

J.

niedziela, 3 lutego 2013

Wytaczam nową broń - SB1.

Problem z brakiem motywacji do ćwiczeń zaczął się u mnie wraz ze złamaniem kilku zasad żywieniowych: opychaniem się jedzeniem i spożywaniem za dużej ilości słodyczy. Jak wiecie, ze słodyczami skończyłam wraz z nadejściem lutego, z kolei z opychaniem się postanowiłam rozprawić się w dniu dzisiejszym. Od dawna to planowałam, a dopiero od dzisiaj tak naprawdę zamieniam plany w działania. Dzisiaj rozpoczęłam 'dietę' South Beach. Pisałam o niej kilkukrotnie na blogu, a w najbliższym czasie temat ten będzie się przewijał o wiele częściej. Zdecydowałam się pominąć fazę 1, z racji tego, że po pierwsze: nie mam do zgubienia zbyt wielu kilogramów, a po drugie: nie wyobrażam sobie życia bez owoców ;) Niech Was nie zmyli słówko 'dieta' - mam zamiar totalnie zmienić swoje nawyki żywieniowe i w końcu cieszyć się pełnią... życia :)

Niestety same ćwiczenia fizyczne nie zmienią mojego ciała, a już na pewno nie zmniejszą okolic brzucha. Idzie wiosna, za chwilę zrzucimy ciepłe kurtki i swetry i ja do tego czasu będę miała mój idealny brzuch <3


Kto ze mną? Łapki w górę :)

Pamiętajcie:  
Abs are made in the kitchen. Abs are made by eliminating junk and processed food! :)*


*oczywiście plus aktywność fizyczna ;)

J.