kk

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą killer abs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą killer abs. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 marca 2013

Koniec Jillian = plany na nowe tygodnie.

Wczoraj zakończyłam Killer ABS. Wybaczcie mi, że nie zrobię od razu podsumowania po 21 dniach z tym treningiem. Na fanpage'u po części wytłumaczyłam, dlaczego przesuwam to w czasie. Generalnie nie jestem zadowolona z wyników, ale duży wpływ może mieć na to zbliżający się okres {chociaż ja nie do końca w to wierzę ;)}. Czy tak jest na pewno? Dowiem się za jakiś czas. Wtedy dokładnie wyjaśnię o co mi chodzi ;) 



Pamiętacie jak pisałam o swojej kontuzji kolana, której nabawiłam się podczas wyskoków w 3lvl? Niestety wczoraj kolano na nowo dało o sobie znać. Bolało przy każdym przysiadzie i podskoku. Ech. Byłam pewna, że to chwilowe, ale jak widać, niestety nie. Kolana są wredne i potrafią naprawdę uprzykrzyć życie. Nie bez znaczenia są treningi Jillian, które znane są z tego, że lubią obciążać i powodować kontuzje kolan. Spowodowane jest to w głównej mierze brakiem dostatecznego rozgrzania i nieprawidłową technikę wykonywanych ćwiczeń. Ja już jakiś czas temu postanowiłam troszkę odpocząć od Jillian. Właściwie to już od jakiś 2 tygodni namiętnie oglądałam na YT filmy z treningami Zuzki Light oraz treningi z bodyrock.tv. Wiem, że programy treningowe z Lisą z bodyrock nie cieszą się zbyt dużą popularnością - sama nie mogę patrzeć na jej chude ciało i zoperowaną twarz, ale czasami dla urozmaicenia z przyjemnością przećwiczę jej zestawy. Tym bardziej, że mój Czekoladowy Synek totalnie odjechał na punkcie ćwiczeń. Codziennie muszę biegać minimum 20 minut z jednego pokoju do drugiego - w przeciwnym razie zaczyna płakać i krzyczeć na mnie, że mam: ciczyć! szybko! wstawaj! mama!!!!! {ale to temat na osobny wpis}. No i co mam robić? Wstaję, włączam filmik z BR i biegam. Aha bo zapomniałam dodać, że to bieganie nie może odbywać się w ciszy - w tle musi lecieć filmik z Lisą, Zuzką lub Ewą Ch. No cóż...

niedziela, 24 marca 2013

Killer ABS - Jillian Michaels - Level 3.

Hurra. Już jutro kończę kolejny zestaw Jillian. Po incydencie z kolanem, byłam pewna, że nie uda mi się tego dokonać, ale na szczęście moja kontuzja nie była tak poważna jak myślałam. Na drugi dzień, nic mnie nie bolało ani podczas normalnego chodzenia, ani podczas ćwiczeń. Jednak z uwagi na poprzednie niemiłe doznania postanowiłam zrezygnować z kilku zaawansowanych ćwiczeń, w tym nieszczęsnego tzw. knee tuck jump. Problem z kolanem dał mi do myślenia - postanowiłam odpocząć od zestawów Jillian, które jakby na to nie patrzeć, dosyć często angażują tą część ciała. Nie mówię, że nigdy nie powrócę do Jill, bo pewnie tak nie będzie, ale jakiś miesiąc odpoczynku mi się na 100% przyda. Zresztą... Od dawna planuję zmienić troszkę mój plan treningowy, więc teraz będzie ku temu okazja :)


Okey, przechodzę do sedna. Dzisiaj chciałam pokrótce przybliżyć ostatni level Killer ABS, czyli poziom 3. Trwa on ok. 32 minut. Składa się z rozgrzewki {Plank, step up, step back, Crescent position, pivot & stretch, Sprint, Plank, hop, step back, Crescent position, pivot & stretch}, 4 cykli {każdy po 5 ćwiczeń} oraz rozciągania. 


czwartek, 21 marca 2013

Koniec ćwiczeń?

Cholera! No cholera jedna no! Wkurzyłam się niesamowicie. Na siebie, na Jillian, na killer abs, na 3 level, na wszystko. Dlaczego? Dzisiaj podczas ćwiczeń, a dokładniej podczas podskoków w pierwszym cyklu poziomu 3, w chwili opadania coś strzeliło mi w prawym kolanie. Wykonywanie reszty ćwiczeń to była dla mnie mordęga. Nie odpuściłam, bo chciałam sprawdzić, na ile poważna jest moja 'kontuzja'. Niestety okazało się, że większość ćwiczeń muszę wykonywać 'na pół gwizdka', bo niestety przy każdym wykroku albo podskoku kolano bolało jeszcze bardziej. Jest to strasznie nieprzyjemny ból, zresztą każdy kto miał problem z kolanem, wie o czym piszę. Wbrew pozorom uraz nie jest bardzo poważny, bo mogę normalnie chodzić, zginać kolano w pozycji stojącej i jeździć na rowerku, ale każde przykucnięcie, czy wykroczenie sprawia mi ból. Nie wiem, co dalej z moimi ćwiczeniami, nie wiem, czy dam radę dokończyć killer abs. 


Pewnie, gdybym się zmusiła, dałabym radę zrobić do końca ten 3lvl, tylko zastanawiam się, czy jest sens. A jeśli problem z kolanem przerodzi się w coś poważniejszego? Chooooolera. Czekam na jutra. Spróbuję normalnie poćwiczyć {jednak zrezygnuję z podskoków na rzecz wersji mniej zaawansowanej} i zobaczę, czy kolano dalej boli. Jeśli tak, to niestety będę musiała się poddać - zdrowie najważniejsze. Zawsze mogę poszukać jakiegoś programu nieobciążającego kolan :)


Liczę na Wasze pomysły, co do takowych programów treningowych :) Nie wyobrażam sobie braku ćwiczeń. Poratujcie! :(

J.

wtorek, 19 marca 2013

Dwa tygodnie z Tiffoczkami :)

No, może nie do końca dwa tygodnie, bo z Tiff ćwiczyłam dużo wcześniej, ale postanowiłam liczyć Tiffoczki od momentu ogłoszenia wyzwania STOP MUFFIN TOP. Kto jeszcze nie dołączył do wyzwania, niech się nie obawia - lista jest otwarta, więc można się dopisywać :)

Dzisiaj rano minęło mi dokładnie 14 dni z ćwiczeniami Tiff na boczki. Często też dodaję sobie inne workout'y Tiffany - najczęściej są to ćwiczenia bikini albo boks :) W zależności od tego, co w danym momencie zainteresuje mojego Synka :)


Czy widzę efekty? Ciężko powiedzieć - ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo ciężkie. Niestety problemy zdrowotne odbiły się nie tylko na mojej psychice, ale także na moim żywieniu. W ogóle nie skupiałam się na tym co i kiedy jem, w efekcie czego, tłuszczyk na brzuchu zamiast spadać, rósł sobie w najlepsze. Niestety widać to także, w okolicach 'muffinek'. Nie ma się co oszukiwać - bez odpowiedniej diety, ćwiczenia na boczki nic nie dadzą. Niestety tłuszczyk w tej okolicy, w głównej mierze zbiera się w wyniku złego żywienia. Na szczęście od kilku dni, Synek czuje się lepiej, więc i ja zaczęłam powracać na dobre tory żywieniowe. Mam nadzieję, że tym razem nie zaprzepaszczę tego, o co walczę. Efekty wyzwania będziecie mogli zaobserwować dokładnie za tydzień - wtedy planuję wrzucić fotkę po zakończonych 21 dniach z Jillian, więc przy okazji także zobaczycie, czy coś zeszło z tych boczków, czy nie ;)

A jeśli o Jillian już mowa - dzisiaj zrobiłam po raz pierwszy level 3. Standardowo mam mieszane uczucia - euforia ćwiczeniowa miesza się z problemami przestrzennymi. No, ale... Kombinuję jak umiem - nie szukam wymówek, tylko szukam rozwiązań :) Relacja z trzeciego poziomu wkrótce na blogu :)


Ciekawa jestem jak tam u Was? Widać jakieś zmiany? Słyszałam, że wiele z Was miało zakwasy :) Nie martwcie się, też to przerabiałam, potem jest już tylko lepiej ;)))

J.

poniedziałek, 18 marca 2013

Killer ABS - Jillian Michaels - Level 2.

Dzisiaj mija mi ostatni dzień z levelem 2. Zaskakujące, jak te dni szybko mijają. Jeszcze niedawno zastanawiałam się, jaki będzie drugi poziom, a tu już dziś go kończę. Nie wiem czy śmiać się, czy płakać - czasami cieszę się, że dni tak szybko lecą, a czasami w duszy tęsknię za straconym dniem. Ciężko mi dogodzić. Naprawdę. A ostatnimi czasy, to już w ogóle. No, ale...


Jako, że już prawie skończyłam poziom drugi, postanowiłam podzielić się swoimi spostrzeżeniami i opinią na jego temat. 
Na początek standardowy opis nowego levelu - trening trwa ok. 32 minut. Podobnie jak w przypadku levelu 1, ćwiczenia wykonują Natalie, Jillian i Nicole. Różnica jest jednak w ustawieniu dziewczyn - tym razem na miejscu Natalie jest Nicole, a na Nicole Natalie. W sumie nie wiem po co ta zmiana, tym bardziej, że zarówno jedna, jak i druga wykonują różne modyfikacje ćwiczeń. Teoretycznie tym razem to Nicole przypada wersja zaawansowana, w praktyce Jillian często dorzuca hantle także Natalie, utrudniając tym samym ćwiczenia.

środa, 13 marca 2013

W końcu czuję mięśnie brzucha! :)

Za mną dwa dni z drugim poziomem Killer ABS. Po zakończeniu pierwszego levelu i zapoznaniu się z drugim, śmiało mogę napisać, że ten pierwszy był dla mnie swego rodzaju przygotowaniem do poziomu 'hard'. Tak, tak - hard, nie harder, jak to mówi Jillian. Według mnie lvl 1 - jest soft, a dopiero drugi hard.


Potwierdzeniem tego niech będą moje dzisiejsze zakwasy :) Duża ilość pompek i przeróżnych skrętów, spowodowała, że nie mogę normalnie ruszać rękami ;) Dodatkowo W KOŃCU poczułam ZAKWASY BRZUCHA. Już dawno nie odczuwałam ich w tym miejscu. Raduje mnie to niesamowicie - oznacza to, że udało mi się poruszyć nieużywaną część brzucha. W ogóle stwierdzam, że gdybym trzymała dietę i jadła naprawdę czysto, to mogłabym pochwalić się widocznymi skośnymi mięśniami brzucha. Teraz, tylko nieśmiało wyglądają podczas skłonów. Dzisiaj próbowałam uchwycić je aparatem, ale niestety w decydującym momencie, aparat jak na złość się rozładował. Cóż - nie teraz, to następnym razem. 


W ogóle to strasznie kusi mnie skakanka - widziałam zdjęcia dziewczyny, która skakała codziennie na skakance ok. godziny - jej brzuch był niesamowity. Zero tłuszczu, a co za tym idzie widoczne mięśnie brzucha. Jednym słowem WOW. Niestety w moim przypadku jest jeden haczyk - nie mam gdzie skakać. Wkurza mnie to, bo wiem, że samymi ćwiczeniami z Jillian nie uda mi się wyłonić mięśni spod budyniowej kołderki. Może Wy macie pomysły, w jaki sposób pozbyć się tej warstwy tłuszczyku? Cholera, no. Tyle ćwiczę i dalej nie jestem zadowolona. Pewnie gdzieś robię błąd, tylko gdzie? Co dodać? Proszę o rady :)

Czekam na wiosnę - wtedy będę mogła iść pobiegać :)

J.

niedziela, 10 marca 2013

Killer ABS - Jillian Michaels - Level 1.

Brrr. Ciężki tydzień za mną. Mam nadzieję, że najbliższy będzie troszkę lżejszy, tym bardziej, że już nie mogę patrzeć na chorą Czekoladkę. Biedaczek męczy się niesamowicie, a ja nie wiem jak mam mu pomóc. Mam jednak nadzieję, że lekarstwa przepisane przez lekarza w końcu zaczną działać i przynosić ulgę. Choroba Synka przyczyniła się do tego, że całkowicie straciłam chęć i zapał do ćwiczeń - wykonuję je bez większej satysfakcji, z wyrzutem sumienia, że Czekoladka walczy z chorobą, a ja ćwiczę. Bo ćwiczę. Chociaż muszę się przyznać, że niektóre ćwiczenia muszę dostosowywać do swojego ciała - maksymalnie redukuję ruszanie rękami podczas podskoków. Dlaczego? Niestety wraz z chorobą, Synek postanowił porzucić karmienie piersią, a co za tym idzie - ja walczę z nadmierną produkcją mleka. Odbija się to na moich piersiach, które zwyczajnie bolą podczas ćwiczeń. No, ale... Kombinuję i daję radę.

Dzisiaj wracam do Was z krótkim opisem mojego nowego treningu z Jillian Michaels - Killer ABS.
Trening ten, podobnie jak 6Week Six-Pack składa się z ćwiczeń angażujących mięśnie brzucha. Po zakończeniu Killer ABS planuję zrobić porównanie obu treningów, gdyż bardzo często pytacie mnie, który zestaw jest lepszy dla osób początkujących, które chcą powalczyć z oponką na brzuchu. Na tą chwilę nie mogę obiektywnie odpowiedzieć na to pytanie - Killer ABS wykonuję zbyt krótko, by móc go ocenić.

Wracając do Killera ABS - cały program składa się z 3 leveli, które trwają ok. 30 minut. Na wstępie levelu 1, Jillian obrazowo określiła każdy z poziomów - 
*level 1 - trudny/ciężki,
*level 2 - trudniejszy/cięższy,
*level 3 - okropny.
Czy tak faktycznie jest? O tym przekonam się wkrótce. Dzisiaj chciałam przybliżyć level 1, który obecnie wykonuję już 6 dzień.

środa, 6 marca 2013

Powrót córy marnotrawnej.

Mam na imię Justyna i jestem Jillianoholiczką. Taka prawda. Nie umiem bez niej normalnie funkcjonować. Dzień bez treningu z Jill jest dla mnie dniem niekompletnym. Tak jak dzień przedwczorajszy i przed przedwczorajszy. I co z tego, że były ćwiczenia z Ewą Chodakowską {skalpel} i treningi z Mel B. Jillian to Jillian. To kobieta dynamit, która już samą swoją osobą sprawia, że pot pojawia się na mojej skroni. I to lubię, baaa - to uwielbiam. Co to oznacza? Ano zapowiedź nowego treningu z Jillian Michaels. Tym razem padło na Killer ABS. Dlaczego on? Ściągnęłam go długo przed 6W6P i stwierdziłam, że szkoda, żeby się 'kurzył' w Maminym laptopie. 


Oczywiście znowu stworzyłam swoją tabelkę z rozpisanymi dniami do końca zestawu :) Uwielbiam taką formę motywacji - codziennie mogę z radością przekreślać kolejne cyferki <3 Nie ma chyba nic piękniejszego. Wytłumaczenie tabeli pojawi się wraz z opisem levelu 1 :)



Jestem świeżo po dwóch dniach z levelem 1 - w końcu czuję, że żyję. Dostałam swój Jillianowy narkotyk i codziennie chcę więcej. Opis całego zestawu wkrótce, tymczasem delektuję się myślą, że najbliższe tygodnie miną mi pod skrzydłami Jill <3

A ja, jak zwykle pytam - ćwiczył ktoś? jak efekty? Ja swoimi pochwalę się już 25 maaaarca <3
J.