Wczoraj wspominałam Wam, że w końcu zakończyłam 6Weeks Six-Pack. Było to dla mnie wyzwanie o wiele większe niż 30 Day Shred - sześć tygodni z jednym zestawem to naprawdę dla mnie za długo, więc z radością wykonałam ostatni trening. Tym bardziej, że w drugim levelu nie widziałam rezultatów swoich ćwiczeń - demotywowało mnie i bardzo zniechęcało do ćwiczeń, ale dla własnej satysfakcji postanowiłam zakończyć cały zestaw. Podczas wykonywania treningu, zamiast mięśni brzucha cały czas czułam uda i pośladki i nie wiedziałam, czy robię coś źle, czy po prostu ten level ma na celu rozruszanie wszystkich mięśni. Brak efektów widoczny jest także w porównaniu wymiarów - poza powiększeniem się bioder, nic się nie zmieniło.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie tygodnia treningowego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie tygodnia treningowego. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 marca 2013
poniedziałek, 11 lutego 2013
Porównanie brzucha - po 30DS i po pierwszym levelu 6W6P.
Tak jak obiecywałam, dzisiaj wrzucam fotograficzne porównanie brzucha po 30 Day Shred i aktualne po pierwszym levelu 6Week6Pack.
Według mnie nie ma za wielkiej zmiany - różnice wynikają z troszkę innego światła, ustawienia no i odległości {niestety nie umiem dwa razy ustawić się tak samo do zdjęcia ;)}. Szczerze? Nie jest źle, tym bardziej, że przez cały level 1 nie trzymałam diety i nie odmawiałam sobie pyszności ;) Zapewne, gdybym tak uczyniła zmiany byłyby bardziej widoczne. No, ale nie narzekam. Ćwiczę, nie tylko żeby zmienić swoje ciało, ale przede wszystkim, żeby oczyścić swój umysł z negatywnych emocji, a że przy okazji cm spadają - nic tylko się cieszyć :)
Z góry przepraszam za jakość zdjęć i ubiór ;) Zdjęcia robię naprawdę szybko, wręcz w ukryciu {za bardzo intryguję Czekoladkę ;)}. Mam jednak nadzieję, że nie jest z nimi tak źle ;)
niedziela, 10 lutego 2013
Koniec levelu 1 - 6Weeks 6Pack - wymiary.
Tak jak w temacie. W dniu wczorajszym W KOŃCU skończyłam 1 level 6W6P :) Dlaczego piszę w końcu? Niestety dłużył mi się niesamowicie. Uważam, że 30 DS był o wiele lepiej zorganizowany - 10 dni to jest maksymalny czas, który mnie nie nudzi.
Tym razem było to o 14 dni więcej. No, ale nie narzekam już. Grunt, że wytrwałam, a momentami naprawdę było ciężko - moja choroba + choroba Czekoladki, później okres i kuszące dni tj. tłusty czwartek. Na szczęście udało się... i co ważne - opłacało się :)
środa, 6 lutego 2013
New in: Wyciskarka do cytrusów.
Sezon na pomarańcze i mandarynki w pełni. Nie wiem jak Wy, ale my wykorzystujemy, a raczej wyciskamy go na maksa :) Jakiś czas temu, zupełnie nieplanowanie w naszym domu pojawiła się najprostsza wyciskarka do cytrusów z Carrefoura. Jej cena nie była wygórowana, właściwie to można powiedzieć, że była adekwatna do swoich funkcji :) W naszym przypadku są one wystarczające -
-obrotowa wyciskarka soku z cytrusów,
-kontrolka regulująca ilość miąższu w soku,
-wygląd także bez zastrzeżeń.
Dzięki własnoręcznie wyciskanym sokom, wiem, co piję ja i mój Synek. Swoją drogą, Czekoladka rozkochał się w takich domowych soczkach - jedyne co go intryguje, to miąższowe "włosy". Hehehe. Zawsze jak pije taki sok to mówi: "Mama. Włosy!" :)
Uwielbiam takie smaczne orzeźwiające napoje. Zdecydowanie bardziej niż niedobre dosładzane kartonowe soki ze sklepu. Wiem, że nigdy w 100% nie wyeliminuję chemii w produktach, które spożywam, ale jeśli mogę w jakimś stopniu to zrobić, to czemu nie :) {pomijając fakt chemii w samych owocach}.
Komuś szklaneczkę?
***
Ze spraw treningowych:
- jeszcze dokładnie 3 dni dzieli mnie od 2 levelu 6w6p. Nie mogę się doczekać. W niedzielę rano możecie się spodziewać relacji z 3 tygodni z 6weeks ;)
-dzisiaj minęła mi połowa wyzwania przysiadowego. Obawiam się kolejnych 15 dni. Teraz już jest ciężko, a co dopiero będzie jutro, pojutrze... i w 30 dniu oO?
-jutro tłusty czwartek i nie wiem jak przetrwam, zważywszy na postanowienie o niejedzeniu słodyczy. Ratunku! :)
***
Ze spraw treningowych:
- jeszcze dokładnie 3 dni dzieli mnie od 2 levelu 6w6p. Nie mogę się doczekać. W niedzielę rano możecie się spodziewać relacji z 3 tygodni z 6weeks ;)
-dzisiaj minęła mi połowa wyzwania przysiadowego. Obawiam się kolejnych 15 dni. Teraz już jest ciężko, a co dopiero będzie jutro, pojutrze... i w 30 dniu oO?
-jutro tłusty czwartek i nie wiem jak przetrwam, zważywszy na postanowienie o niejedzeniu słodyczy. Ratunku! :)
J.
piątek, 1 lutego 2013
Kryzys?
Czuję się totalnie wyssana. Coraz częściej, zamiast ćwiczeń, mam ochotę wskoczyć do łóżka i przytulić się do Synka w trakcie jego popołudniowej drzemki. Mam wrażenie, że cała moja energia gdzieś wyparowała. Oczywiście walczę z tymi pragnieniami i zmuszam się do codziennego wysiłku. Zabawne - jeszcze miesiąc temu nie mogłam się doczekać treningu z Jill, a teraz muszę się ZMUSZAĆ do ćwiczeń. Czyżby to oznaczało, że potrzeba mi odpoczynku?
Dzisiaj razem z Synkiem wykonałam 15minutowy Szok Trening z Ewą {nie wiem dlaczego, ale Czekoladka uwielbia, gdy z nią skaczę ;)} - to tak w ramach odpoczynku w SQUAT CHALLENGE ;)
A teraz jestem świeżo po 6W6P. Szczerze? Ten level 1 zaczyna mi się niesamowicie dłużyć. Niestety przede mną jeszcze 8 dni i w końcu zamienię go na coś nowego. To jest minus tego treningu. Uważam, że 10 dni, takich samych ćwiczeń pod rząd to idealny okres, a po nim powinna nastąpić zmiana. No, ale... Jakoś to przeboleję.
wtorek, 29 stycznia 2013
Trening lekiem na całe zło.
Melduję się. Można powiedzieć, że zdrowa i w dobrym humorze :) Co do tytułu, to taka prawda. Kilka dni wylanego potu z Jillian i po chorobie ani śladu :) Tak więc, jeśli się zastanawiacie, czy ćwiczyć podczas przeziębienia, to ja Wam odpowiadam, że naprawdę warto się zmusić i wypocić zarazki. Zawsze wychodzę z założenia, że chorobie nie można pokazać, że ma nad nami władzę. To działa :)
Z nowości treningowych - dzisiaj minął mi tydzień wyzwania SQUAT. Do tradycyjnych przysiadów dorzuciłam hantelki 1,5 kg i muszę przyznać, że nieźle dały mi one popalić. Dzisiaj mięśnie ud paliły mnie tak niesamowicie, że nawet przez głowę przeleciała mi myśl, żeby odpuścić. No, ale nie mogłam zawieść Synka, który stał nade mną i krzyczał: "Ćiczyć, ćiczyć". No i tak "ćiczyłam" i głośno odliczałam ilość przysiadów ;)
Wieczorkiem, przed kąpaniem Czekoladki wykonałam kolejny dzień 6W6P. O dziwo dzisiaj się nie zmęczyłam tak bardzo jak w poprzednie dni. Nawet Czekoladka biegająca pomiędzy moimi nogami, nie był w stanie mnie rozproszyć ;) Stwierdzam, że pomalutku zaczynam się przyzwyczajać do levelu 1 i z niecierpliwością czekam na level 2. No, ale jeszcze sobie poczekam... A szkoda.
Z nowości kulinarnych - pokochałam brązowy ryż. Nie wiem jak do tej pory mogłam jeść jego białą odmianę. Nie dość, że o wiele smaczniejszy, to jeszcze zdrowszy. Jednym słowem - mniam mniam mniamy! :)
Uwielbiam go jeść z fasolą czerwoną, cebulą i pomidorami. Mniiiiaaaam. Przepis rodem z Tanzanii ;) Ach, zgłodniałam. Właśnie uświadomiłam sobie, że nic nie zjadłam po treningu. Mykam, coś wszamać. Paaa :*
J.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
UDAna metamorfoza z Jillian Michaels - podsumowanie 30 DS - wymiary.
Wpis ten miał się pojawić wczoraj, ale niestety mój Synek postanowił troszkę przeorganizować sobie życie, a tym samym pozbawić Mamę wolnych 30 minut na zebranie myśli {ćwiczenia 'odbiłam' sobie wieczorem ;)}. No, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W końcu jakby na to nie patrzeć, Czekoladka jest najważniejszy :)
Dzisiaj korzystając z chwili wolnego, postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami i wynikami pomiarów po 30 dniach z Jillian Michaels.
Nie będę opisywać ponownie poszczególnych etapów {o nich możecie poczytać TU, TU i TU}. W skrócie napiszę, że mnie osobiście najbardziej przypasował level 2, który przez wiele osób określany jest jako najtrudniejszy. Dla mnie był on idealny. Z żalem serca zmieniałam go na level 3, który zupełnie mi nie przypasował m.in. ze względu na liczne podskoki.
niedziela, 4 listopada 2012
Podsumowanie tygodnia treningowego.
Wprowadzam tygodniowe podsumowania ćwiczeniowe. W każdą niedzielę (o ile czas pozwoli) będę zamieszczać tabelki z rozpisanymi ćwiczeniami. Pomoże mi to zmodyfikować trening i podsumować ilość tygodniowych ćwiczeń :)
Jak widać, w tym tygodniu skupiałam się przede wszystkim na brzuchu. Jest to związane z wyzwaniem, które sobie narzuciłam - 100 dniowa walka z oponką, brzuszkiem i boczkami. Po czasie zdecydowałam się zmienić to na 100 dni z Mel B na brzuch + gdy mam siłę dodatkowe ćwiczenia na brzuch. W tym tygodniu jest to prowizoryczna tabela, ale od następnego tygodnia postaram się ją jeszcze dopracować. Jutro także porobię sobie wszystkie pomiary i będę je zestawiać w kolejnych podsumowaniach.
Po tym tygodniu wiem, że powinnam więcej czasu poświęcić ramionom i troszkę zwiększyć ilość kręcenia hula hop. Chciałabym, żeby było to ok. 30 min dziennie. Mam nadzieję, że mi się to uda. Muszę to logicznie rozplanować, bo w tym tygodniu Mąż wylatuje do Tanzanii... więc nie będę mieć tyle czasu wolnego. Z kolei do ćwiczeń z Mel planuję dorzucić kilka ćwiczeń z Tamilee Webb (wczoraj wykonałam skłony z hantlami i od razu czuję mięśnie skośne :)).
Muszę rozejrzeć się za fajnymi inspiracjami podsumowującymi treningi. Może znacie jakieś fajne strony?
Aktywność fizyczna:
hh - 40 min v
abs z Mel B. + rozgrzewka z TW v
rowerek st. - 40 min + 30 min v
Aktywność fizyczna:
hh - 40 min v
abs z Mel B. + rozgrzewka z TW v
rowerek st. - 40 min + 30 min v
ćwiczenia na ramiona v
J.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















