Do napisania tego wpisu zabieram się od kilku dni, nie dlatego, że książki nie przeczytałam (zrobiłam to na drugi dzień po jej otrzymaniu), ale zwyczajnie nie miałam okazji usiąść przed komputerem. Teraz, korzystając z czasu wolnego (wbrew pozorom kompa, nie mojego) w końcu mogę napisać kilka słów odnośnie książki Beaty Sadowskiej "I jak tu nie biegać".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 czerwca 2014
poniedziałek, 12 maja 2014
Adidas Performance Racer Bra - dlaczego NIE polecam tego biustonosza do biegania?
Biustonosz ADIDAS PERFORMANCE RACER BRA testuję od ponad 3 miesięcy. Był ze mną na kilku krótszych biegach, treningach na świeżym powietrzu, podczas dywanowych ćwiczeń i dłuższych wybieganiach. Śmiało chyba mogę napisać, że rozeznanie mam całkiem szerokie.
Biustonosz ten przypadł mi od razu do gustu - cudny kolor, ciekawe ramiączka, ładna prezencja biustu. Po czasie okazało się, że te wyznaczniki nie są wystarczające dla całkowitego komfortu użytkowania.
środa, 21 sierpnia 2013
Tusz do rzęs: Lovely - Curling pump up - recenzja.
Tak, jak w temacie. Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat tuszu do rzęs: Lovely Curling Pump Up, który kupiłam w Rossmannie {pisałam o tym TUTAJ}. Duża część z Was polecała go na moim fanpage'u. Jak się u mnie sprawdził? Czy jestem z niego zadowolona?
I tak, i nie. Właściwie chyba więcej jest tego nie, niż tak. Od razu zaznaczam, że mam bardzo spaczone spojrzenie na tusze - wciąż zakochana jestem w maskarze, którą miałam w wieku 16 lat. Idealnie rozczesywała rzęsy, wydłużała je i co najważniejsze - nie sklejała włosków. Wyglądały, jakby były rozdzielone przy pomocy igły. No idealnie! Niestety nie pamiętam nazwy tego tuszu, stąd to moje błądzenie po omacku wśród innych tuszów. Jedyne co pamiętam, to kształt szczoteczki, który wyglądał, jak srebrny plastikowy grzebyk.
środa, 15 maja 2013
Black mud - 100% naturalne błoto z Morza Martwego - BingoSpa.
Tytułowy produkt testuję już jakiś okres czasu. Właściwie mam go od lutego, jednak testowanie rozpoczęłam odrobinkę później z powodu choroby Czekoladki. Dlaczego zdecydowałam się akurat na błoto? Do tej pory nie miałam problemu ze swoją skórą - nie wiedziałam co to cellulit, czy rozstępy. Dopiero po porodzie zaobserwowałam pewne zmiany, które zaczęły mnie niepokoić. Najpierw pojawiły się rozstępy na wewnętrznej stronie prawego uda {chociaż tyle, że brzuch oszczędziły}. Z początku je bagatelizowałam, ale problem zamiast 'stać w miejscu', zaczął się powiększać. Dodatkowo moje uda zaatakowała 'pomarańczowa skórka', która do tej pory także była dla mnie łaskawa. Nie była ona jakaś bardzo widoczna, ale podczas chodzenia, czy szczypania skóry łatwo można było ją zaobserwować. To były główne powody rozpoczęcia mojej walki o piękne ciało.
Z cellulitem próbowałam się rozprawić przy pomocy ćwiczeń fizycznych, jednak w moim przypadku postęp nie był zadowalający, dlatego zdecydowałam się na mocniejszy atak. Z pomocą przyszedł mi sklep Naturica.pl, który w swojej ofercie ma mnóstwo 'artylerii antycellulitowej i antyrozstępowej'. Właściwie jest tego tyle, że człowiek dostaje oczopląsu, ale po konsultacji {jak wiecie nadal karmię piersią, więc wiele produktów przeciwko cellulitowi i rozstępom wciąż jest dla mnie ZAKAZANYCH - wszelkie produkty, które mają w składzie algi są niewskazane dla kobiet w ciąży i karmiących. Algi zawierają sporo jodu, który może przenikać do pokarmu. Również zaleca się niestosowanie produktów z l-karnityną. Naprawdę warto na to zwrócić uwagę. Tak, więc czytamy etykiety! :)}, zdecydowałam się na 100% naturalne błoto z Morza Martwego i jeszcze jeden produkt, o którym wkrótce więcej {jako, że zdecydowałam się na dwa produkty, postanowiłam nie łączyć ich ze sobą, tylko poczekać aż skończę jeden 'test', by zrobić następny, tak by mieć lepsze rozeznanie w temacie}.
niedziela, 5 maja 2013
Total fitness - Ewa Chodakowska - okiem Jah-stiny.
Ja i Ewa Chodakowska? Czemu nie. Przedwczoraj, dla totalnej zabawy, postanowiłam 'odświeżyć' mięśnie z jej killerem. Oczywiście rano, standardowo był ZWOW, ale wieczorem poczułam jakąś niebywałą ochotę na ćwiczenia z Ewą. Po części związane to było z tym, że chciałam pokazać Mamie coś innego niż Skalpel, no ale tym razem okazało się, że ćwiczenia były zbyt intensywne dla osoby po urwanym Achillesie. Tym sposobem sama w towarzystwie Czekoladki dokończyłam 45minutowy trening. Po jego zakończeniu mogłam wycisnąć koszulkę z potu - naprawdę nie pamiętam, żeby kiedyś była taka mokra. Nie powiem, żebym była zmiażdżona, ale spocona na pewno. Po prysznicu stwierdziłam, że od czasu do czasu, fajnie wrzucić jakiś nowy trening do codziennego grafiku.
Wiem, jaka opinia na temat Ewy panuje wśród fitblogerek. Szczerze? Nie do końca umiem wyczuć, czy jest to osobista niechęć do jej osoby, czy do jej treningów. Nie wnikam w to. Uważam, że każdy ma prawo do swojego zdania. Moje jest takie - kocham Zuzkę, uwielbiam jej krótki, intensywne ZWOW'y, ale czasami, dla odmiany naprawdę miło spróbować, czegoś innego - nawet Ewy. Lubię jej treningi {osoby nie oceniam, bo nie mam do tego prawa, gdyż jej nie znam. Jedyne, co mogę ocenić, to jej programy treningowe}. Wiem, że nie wszystkie ćwiczenia prezentowane są poprawnie, ale wydaje mi się, że na tym poziomie, jestem w stanie dobrze je wykonać sama. Inna sprawa, że to Ewa powinna je pokazać poprawnie w swoich zestawach, bo wiele osób, tych początkujących, naprawdę nie wie, jak powinien wyglądać dobrze wykonany plank, czy burpees.
A z tym Ewa ma problem. Nie jestem żadną specjalistką, ale wydaje mi się, że poprawnie wykonany plank powinien z boku wyglądać jak deska, a u Ewy tak nie jest. Ani w killerze {zwróćcie uwagę na luźny brzuch, który nota bene powinien być napięty oraz wysoko zadartą pupę}, a także w najnowszym zestawie "Total fitness" {chociaż tutaj jest znaczna poprawa}.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












