Brrr. Ciężki tydzień za mną. Mam nadzieję, że najbliższy będzie troszkę lżejszy, tym bardziej, że już nie mogę patrzeć na chorą Czekoladkę. Biedaczek męczy się niesamowicie, a ja nie wiem jak mam mu pomóc. Mam jednak nadzieję, że lekarstwa przepisane przez lekarza w końcu zaczną działać i przynosić ulgę. Choroba Synka przyczyniła się do tego, że całkowicie straciłam chęć i zapał do ćwiczeń - wykonuję je bez większej satysfakcji, z wyrzutem sumienia, że Czekoladka walczy z chorobą, a ja ćwiczę. Bo ćwiczę. Chociaż muszę się przyznać, że niektóre ćwiczenia muszę dostosowywać do swojego ciała - maksymalnie redukuję ruszanie rękami podczas podskoków. Dlaczego? Niestety wraz z chorobą, Synek postanowił porzucić karmienie piersią, a co za tym idzie - ja walczę z nadmierną produkcją mleka. Odbija się to na moich piersiach, które zwyczajnie bolą podczas ćwiczeń. No, ale... Kombinuję i daję radę.
Dzisiaj wracam do Was z krótkim opisem mojego nowego treningu z Jillian Michaels - Killer ABS.
Trening ten, podobnie jak 6Week Six-Pack składa się z ćwiczeń angażujących mięśnie brzucha. Po zakończeniu Killer ABS planuję zrobić porównanie obu treningów, gdyż bardzo często pytacie mnie, który zestaw jest lepszy dla osób początkujących, które chcą powalczyć z oponką na brzuchu. Na tą chwilę nie mogę obiektywnie odpowiedzieć na to pytanie - Killer ABS wykonuję zbyt krótko, by móc go ocenić.
Wracając do Killera ABS - cały program składa się z 3 leveli, które trwają ok. 30 minut. Na wstępie levelu 1, Jillian obrazowo określiła każdy z poziomów -
*level 1 - trudny/ciężki,
*level 2 - trudniejszy/cięższy,
*level 3 - okropny.
Czy tak faktycznie jest? O tym przekonam się wkrótce. Dzisiaj chciałam przybliżyć level 1, który obecnie wykonuję już 6 dzień.





























