kk

poniedziałek, 31 grudnia 2012

W pogoni za Pudzianem...

Ojej. Troszkę mnie tutaj nie było. Uspokajam wszystkich - podczas mojej nieobecności blogowej dalej ćwiczyłam z Jill. Dokładnie wczoraj zakończyłam 10 dniowy etap pierwszy, by dzisiaj przejść do levelu 2 {o tym wkrótce}. 


środa, 26 grudnia 2012

6.

Szósty dzień Shred'a za mną. Jeszcze tylko 4 dni i przechodzę na drugi level. Szczerze, czekam na niego z utęsknieniem. Co prawda, nie wiem co jeszcze przede mną, bo nie oglądałam dwóch kolejnych części, ale level 1 pomalutku zaczyna mi się nudzić. Dodatkowo doszłam do tego, że prawie w ogóle się nie męczę, więc dla mnie to znak, że czas przejść na trudniejszy poziom, no ale... Idę według wytycznych Jillian, w końcu to jej program :) Sama w ramach mobilizacji, po 27 minutach z Jill, dorzucam sobie a to abs z Mel, a to z TW, a to 8 minute abs, tak by w sumie wyszło ok. 35-40 minut ciągłego treningu. Rano udało mi się pokręcić 15 minut hh, a teraz "doprawiam się" rowerkiem stacjo - jednym słowem WYMARZONE ŚWIĘTA! :D


Co do samego programu 30 Day Shred - po zakończeniu 1 etapu zamierzam się pomierzyć i sprawdzić, czy moje wysiłki zostały nagrodzone mniejszymi obwodami :) Wkrótce zdam relację :)

J.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

{nie}Świątecznie.

Kochani, przepraszam, że odzywam się do Was dopiero teraz, ale od wczoraj miałam problemy z Internetem. Na szczęście awaria została szybko usunięta i mogę się do Was odezwać. Przede wszystkim chciałam nadrobić najważniejsze - przesłać Wam życzenia - wszystkim życzę wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych wśród najbliższych i dużo, dużo zdrówka oraz pieniążków. 


Sobie z kolei życzę, żeby to były ostatnie dni spędzone bez Męża. Właściwie... w ogóle nie czuję magii tych Świąt, no ale... Można powiedzieć, że dla mnie one już się skończyły. Od jutra wracam do normalnego życia. Oczywiście przez te dwa dni milczenia nie obijałam się - wczoraj wykonałam Level 1 z mojego 30 dniowego Shred'a, do tego dodałam 15 minut z Tamilee Webb. Dzisiaj z kolei zaliczyłam czwarty dzień z Jillian, plus 10 minut abs z Mel B. 


Jeżeli chodzi o samą wieczerzę wigilijną - nie przejadłam się, nie przesadziłam z ciastami, ani innymi smakołykami. Nie wynika to z trzymania diety - po prostu nie miałam większej ochoty na jedzenie {pewnie dlatego, że rano zjadłam większe śniadanie ;)}, co również jest wynikiem braku Męża u boku...

Ech. Dobra nie smęcę. Zmykam do Synka do łóżka. Buziaki. 

Wesołych Świąt! :)

J.


sobota, 22 grudnia 2012

Jillian Michaels 30 Day Shred - Level 1.

Ufff... Drugi dzień 1 levelu zaliczony. Nie powiem, żeby było tak łatwo jak wczoraj, bo niestety dzisiaj doszły zakwasy rąk i nóg {wiedziałam, że tak będzie - do tej pory skupiałam się głównie na mięśniach brzucha, to mam za swoje}, a także zmęczenie sprzątaniem przedświątecznym, ale jakoś dałam radę. Właściwie to muszę przyznać, że jestem niezwykle pozytywnie nastawiona do tych ćwiczeń. Czuję, że będzie to pierwszy taki trening, który uda mi się w pełni zrealizować. No, ale jak będzie to zobaczymy.


Korzystając z okazji, że sama dopiero zaczynam trening z Jillian, postanowiłam przybliżyć każdemu zainteresowanemu Level 1.



piątek, 21 grudnia 2012

30 dni z Jillian Michaels.

Zmotywowana pozytywnymi opiniami na forach i w pamiętnikach, postanowiłam rozpocząć swoją przygodę z amerykańską trenerką Jillian Michaels. Powodem, dla którego wybrałam akurat ją nie jest tylko jej ciało, ale przede wszystkim jej energia i podejście do trenującego. Według mnie jej słowa są o wiele bardziej motywujące niż spokojny ton Ewy {bo do ćwiczeń doczepić się nie mogę ;)}


Przedwczoraj wykonałam 35 minutowy trening - 6 weeks 6 pack - sześciotygodniowy program ćwiczeń skupiający się głównie na mięśniach brzucha. Po jego wykonaniu w ogóle nie odczuwałam palących mięśni brzucha, co mnie troszkę zmartwiło. Jednak dzień po, w końcu poczułam {nie}przyjemne zakwasy mięśni skośnych brzucha. Mniamiiii. To, co lubię najbardziej. Niestety, tak się składa, że obecnie ciężko mi wygospodarować 35 minut na ciągłe ćwiczenia {chociaż może po dzisiejszym dniu to się zmieni, bo Syn sam namawia mnie na podskoki}, więc musiałam sobie odpuścić ten trening. Pewne jest jednak to, że na 100% do niego wrócę - po pierwsze fajnie wypaca ciało, a po drugie, skupia się on na moich ulubionych partiach ciała - czyli brzuchu.

W zamian za zestaw na brzuch, postanowiłam narzucić sobie wyzwanie 30 dniowe, czyli słynne 30 Day Shred - program ćwiczeń na 30 dni, składający się z 3 filmików, każdy filmik powinien być ćwiczony po 10 dni. Każdy filmik trwa ok. 25 minut i składa się z kilkuminutowej rozgrzewki, trzech ok. 6 minutowych układów ćwiczeń (3 minuty siłowe, 2 minuty cardio i 1 minuta mięśnie brzucha) oraz cooldown.

 
Dzisiaj, za namową Czekoladki, wykonałam pierwszy level, który trwał ok. 25 minut. Muszę przyznać, że ćwiczenia nie są bardzo wymagające, ale i tak wywołują krople potu na moim ciele. Najtrudniejszy moment, to ćwiczenia na ręce {pompki oraz zestawy z hantlami}, ale jakimś cudem dałam radę. Niestety wychodzą braki ćwiczeń na tą partię ciała. Mam nadzieję, że uda mi się wykonać ten 30 dniowy zestaw, a potem w końcu przejść do ćwiczeń typowych na brzuch {słyszałam, że Jillian wydała nowy zestaw - killer abs - brzmi kusząco!}. Trzymajcie kciuki za moją motywację, chociaż z takim trenerem jak Jillian i Czekoladka, to chyba muszę dać radę.


Gwoli wyjaśnienia  - mój Syn od kilku dni codziennie rano chodzi za mną z płytą Ewy Chodakowskiej i woła: Ćiczymy! Ćiczymy! {Syn - 21 miesięcy}. No i chcąc, nie chcąc, muszę odpalić jakieś ćwiczenia {zdecydowanie skłaniam się ku Jillian, co nie do końca odpowiada Synkowi}, co by uspokoić Czekoladkę :D On uwielbia szybkie tupanie Ewy, ale dzisiaj udało mi się rozbawić go pompkami, więc mam nadzieję, że jednak przekona się do ćwiczeń z Jillian. :)


Lubicie zestawy Jillian? Które najbardziej?

J.