Chyba nikogo nie zdziwi jak napiszę, że kocham Internet. W końcu osoba, która prowadzi dwa blogi musi lubić serwowanie po necie. Owszem, czasami mam momenty załamania, w których najczęściej myślę o zawieszeniu blogowanie, ale na szczęście szybko one mijają. Wystarczy zrobić sobie przerwę i do niczego się nie zmuszać. Szczęśliwie te czasy, jak na razie są przeszłością, czego wyrazem niech będą zabawy html'owe, którym poddaję moje blogi. Zmieniam, poprawiam, wkurzam się, zachwycam, następnie znowu wkurzam i tak w kółko. Wiem, że perfekcyjnie nigdy nie będzie - nie umiem na tyle html (ale od czego są fora :)), ale na szczęście z pomocą przyszedł mi mój Mąż i podsunął mi poradnik do html. Teraz w planach mam zarywanie nocek i poznawanie tajników tego jakże (nie)prostego języka. Są tego plusy, nie nudzę się i mam poczucie, że się intelektualnie nie cofam. Mam nadzieję, że w przyszłości znajomość html zaowocuje lepszą pracą hihi. Tak więc, nie martwcie się, gdy pewnego "pięknego" dnia zobaczycie zamiast wpisów pustą stronę ;p To tylko moja metoda prób i błędów, niekoniecznie dobra. Niestety czasami za szybko nacisnę zastosuj, zanim zdążę zrobić kopię zapasową. No, ale... Nie ma ryzyka, nie ma zabawy :) A przede wszystkim nie ma narzekania - w końcu mamy NO vember :)
piątek, 9 listopada 2012
środa, 7 listopada 2012
Dwa tygodnie z Mel.
Cholera! Ja to jednak jestem dupa. Zamiast pomierzyć się przed rozpoczęciem regularnych ćwiczeń z Mel, to ja to zrobiłam dopiero po 2 tygodniach. No nic to. Wydaje mi się, że centymetry spadły, ale dopóki nie mam namacalnych dowodów, to nie będę nikogo oszukiwać. Poczekam kolejne 2 tygodnie i wtedy powiem Wam, czy ćwiczenia naprawdę działają.
Jak dzisiaj odbieram ćwiczenia z Mel?
Przede wszystkim nie jestem nimi znużona, ani znudzona, jak to miało miejsce przy 8 minute ABS. Co prawda z ośmiominutówkami wytrzymałam prawie 2 lata regularnych ćwiczeń, ale szczerze powiem, że nie raz musiałam się do nich zmuszać. Z Mel jest inaczej. Przy niej chce się ćwiczyć. Z niecierpliwością czekam na kolejny dzień i kolejne 10 minut spalania brzucha. Pewnie ma to związek z osobistymi problemami (ćwiczenia są rodzajem odreagowania), ale nie narzekam. Grunt, że nie "topię" smutków w jedzeniu (o alkoholu nawet nie myślę, to dla słabeuszy). Wiem, że wszystko się ułoży i jeszcze nie raz uśmiech zagości na mej twarzy. Na razie zaciskam zęby i krzyczę milcząc.
Więc chodź, zaplanuj mój czas...
Podobno kobiety - matki są najlepiej zorganizowanymi jednostkami społecznymi. Potrafimy pogodzić obowiązki domowe z zawodowymi - nic to, że często wygląda to tak, że oglądamy program w TV jednocześnie odkurzając pokój z dzieckiem na ręku, a po nocach nadrabiamy pracę. Bycie matką to nieustanna praca, dzień wypełniony po brzegi.
![]() |
| www.demotywatory.pl |
Do tej pory mój dzień też był taki zakręcony. Miałam na głowie studia (na samym początku 2 kierunki), kolokwia, egzaminy, zaliczenia, małe dziecko, rodzinę i wiele innych ważnych spraw. Właściwie dopiero od września mam troszkę więcej wolnego czasu, który wykorzystuję na treningi. Jest to coś, co pozwala mi odpocząć i znaleźć chwilę wytchnienia. Jednak wciąż mam na głowie inne sprawy, a duża część jeszcze przede mną - od grudnia zaczynam naukę języka suahili, doszkalam język angielski, rozpoczynam dietę SB i kontynuuję swoje ćwiczenia. Czasami ciężko to wszystko ogarnąć, dlatego zrozumiałym jest, że robię sobie rozpiski, co i kiedy mam wykonać. Do tej pory służyły mi do tego pojedyncze karteczki, które po jakimś czasie znajdowałam poprzekreślane w koszu (sprawka czyściocha-Czekoladki).
Na szczęście dzisiaj, dzięki uprzejmości pana Rafała, w moje ręce wpadł organizacyjny pomocnik - MULTIPLANER, który z pewnością pomoże mi ogarnąć moje codzienne obowiązki.
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy po rozpakowaniu paczki z multiplanerem, to jego niesamowita estetyka i lekkość. Nawet mój Mąż był w szoku jaki on jest lekki i miękki :) (hihihi, chyba mam pomysł na prezent Mikołajkowy).
Pierwsze czym się kierowałam przy wyborze multiplanera był kolor. Wiem, wiem... Bardzo dziecinne, ale jako kobieta lubię ładne, żywe kolory (czerń zdecydowanie pasuje mi do Mężczyzny ;))). To był główny powód, dla którego zdecydowałam się na wersję bordową :)
W drugiej kolejności skupiłam się na podziale i rozmiarze planera. Miałam do wyboru dwu lub trójdzielny. Z racji tego, że lubię robić dużo rzeczy na raz, zdecydowałam się na ten drugi (tzw. 3planer :)). O co chodzi z tymi podziałami? Myślę, że zdjęcie dużo wyjaśni:
Co do rozmiaru (podobno nie ma on znaczenia ;)), zdecydowałam się na średni - B5, w wersji anglojęzycznej (mój Mąż już się na niego czai ;p). Nie za duży, nie za mały. Czyli w sam raz do kobiecej torebki, w której jak wiadomo, zawsze brakuje miejsca :P
To, co niezwykle przypadło mi do gustu, to możliwość tworzenia własnych folderów, które możemy tytułować wedle uznania. Pozwala nam to rozgraniczyć nasze obowiązki, bez mieszania jednych z drugimi.
Autor multiplanera, poddaje nam swoje sugestie, co do nazw, ale myślę, że ja, jako gospodyni domowa, za bardzo z nich nie skorzystam (w głównej mierze skierowane są do osób aktywnych zawodowo). Nie mniej jednak mam swoją wizję folderów, które będą obejmować moje zainteresowania.
Z pozostałych gadżetów, które mogą być przydatne podczas użytkowania, znajdziemy: linijkę na pierwszej stronie, niezwykle motywujące sentencje, gumkę widoczną na pierwszej fotografii, kalendarz na okres 2012 - 2014, "skrytkę" na ostatniej stronie, na cenne dokumenty oraz udogodnienie w postaci wyciętego "napalcnika", dzięki któremu łatwiej przewracać strony :)
Zainteresowanych zachęcam do obejrzenia filmu na stronie internetowej, który pokaże nam jak logicznie rozplanować zapiski i jak w pełni wykorzystać możliwości multiplanera. Po kliknięciu w obrazek, "przeniesie" Was do odpowiedniej strony :)
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem nim zachwycona i nie mogę się doczekać, aż zacznę "organizować" z nim czas, a przede wszystkim planować moje treningi :) Oczywiście podzielę się z Wami dalszymi spostrzeżeniami i praktycznymi wskazówkami :)
J.
wtorek, 6 listopada 2012
Widział ktoś moją wagę?
Nie? To dobrze :) Nie od dziś wiadomo, że waga nie zawsze jest wyznacznikiem tego, jak człowiek wygląda. Można ważyć 60 kilo, a mieć super wysportowane i zgrabne ciało, a można ważyć 50 kg i mieć galaretowaty brzuch i nogi.
Do niedawna przywiązywałam dużą uwagę wcześniej wspomnianej wadze. Lubiłam na nią wchodzić, szczególnie w okresie poporodowym. Codziennie pokazywała mniej i mniej, a ja z radością obserwowałam 4 z przodu. Do czasu... Dostałam okres i wszystko się pozmieniało. Waga podskoczyła, może nie jakoś radykalnie, ale faktem jest, że 4 zamieniła się w 5. Obecnie moja waga waha się między 52 - 53 kilogramy, ale ja wcale nad tym nie ubolewam. Ćwiczę codziennie, moje ciało się zmieniło, mam zarys mięśni, boczki się zmniejszyły, a i cm spadają. Wiadomo, że każdy z nas ma jakąś wymarzoną, idealną wagę (dla mnie np. jest to 48 kg), ale grunt to pozytywnie patrzeć na swoje ciało. Jeśli już mamy patrzeć na cyfry to nie te na wadze, ale te na centymetrze. Centymetr zwraca uwagę na mięśnie, tłuszcz, wodę, waga nie. By to zobrazować pokażę Wam ciekawe porównanie tej samej ilości tłuszczu i mięśni.
![]() |
| http://www.buzzhunt.co.uk/wp-content/2011/12/muscle-v-fat.jpg |
Ciekawe, prawda? Popatrzcie na różnicę w objętości. I to właśnie tłumaczy nam fakt, że dwie różne osoby, o tej samej wadze, mogą mieć zupełnie inne wymiary i zawartość tłuszczu w organizmie. Niby ta sama waga, a inna budowa ciała, no i jego estetyka i wygląd.
Ja przy okazji tego wpisu, postanowiłam sama porobić sobie pomiary różnych części ciała i porównać je z tymi, które wykonywałam w 2009 roku. Oto jak się prezentują wyniki:
Jak widać, gdzieniegdzie pospadało, a w innych miejscach urosło. Przede wszystkim zwiększyła się waga ciała (proszę zwrócić uwagę na to, że wciąż karmię piersią, więc piersi też swoje ważą ;)), no i biodra się rozszerzyły. Ciekawa jestem, czy jest to "zasługa" porodu, czy nie, ale akurat to mi odpowiada. W końcu mam fajne biodra, a moja sylwetka zaczyna przypominać ukochaną "ósemkę (8)" mojego Męża :))))
Kalkulator sam podliczył mi zawartość tłuszczu, co jest czysto teoretycznym pomiarem, gdyż prawdziwy pomiar tłuszczu to dużo bardziej zaawansowany proces (miałam okazję obliczać % zawartość tłuszczu na 1 roku studiów na AWF). No, ale... Według tego pomiaru mam 23% tłuszczu w ciele. Porównując to z poniższą tabelą wychodzi, że jest on w normie.
![]() |
| http://www.strefa-kobiet.com/pl/Artykuly/Wlasciwy-poziom-tkanki-tluszczowej-u-kobiet |
Jak na kobietę po porodzie chyba nie jest źle. Za jakiś czas, po dalszych ćwiczeniach porównam sobie wymiary i wtedy zobaczę, czy jest jakiś progres. :))))
A Wy czym się bardziej sugerujecie? BMI, cm czy kg?
Aktywność fizyczna:
rowerek stacjo - 1h v
hh - 30 min v
abs z Mel v
J.
poniedziałek, 5 listopada 2012
Santa, can you hear me?
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam robić sobie wish listy z różnych okazji - na urodziny, na wiosnę, na lato... no i na Mikołaja. Co prawda do Mikołaja jeszcze troszkę czasu, ale warto już pomyśleć o prezentach :)
W tamtym roku moim marzeniem był złoty zegarek, który idealnie pasuje do codziennych outfitów. Z kolei w tym roku mam odrobinę inne życzenia, bardziej związane z aktywnym trybem życia. Nie powiem, bo nie pogardziłabym także drugim złotym zegarkiem (niestety ten, który mam obecnie pomalutku traci swój "złoty" kolor), ale jednak fitness'owe zabawki to jest to, co sprawiłoby mi dużo frajdy.
Oto moja mała wish lista Mikołajkowa (a nuż Mikołaj dotrze do mojego bloga i to przeczyta):
-masażer wyszczuplający polecony mi przez dobrą znajomą, która używa go od jakiegoś czasu i baaaaardzo zachwala. Podobno w mig rozprawia się z cellulitem i rozciągniętą skórą. Cena (30 zł) nie jest jakaś powalająca, więc dodatkowo kusi.
![]() |
| http://allegro.pl/rewelacyjny-nowy-masazer-wyszczuplajacy-relax-tone-i2766382237.html |
-hula hop z masażerem. Szczerze, nie wiem, czy to mit, że koło z masażerem jest lepsze od normalnego obciążonego ryżem, ale nie ukrywam, że sama chciałabym się o tym przekonać na własnych boczkach.
![]() |
| http://allegro.pl/oryginalne-hula-hop-hoop-jinpoli-power-ring-97cm-i2734107117.html |
-o nowym rowerku stacjonarnym nawet nie wspominam, bo wiem, że to zbyt wygórowane marzenie, ale o złotym zegarku napomknę, bo naprawdę mi się podoba :) Myślałam o złotym dla siebie, a srebrnym dla Męża. No i gratisowy grawer mnie kusi (w sensie, że dla Męża)
![]() |
| http://allegro.pl/promocja-zegarek-geneva-3-wzory-grawer-gratis-i2753159574.html |
Dla Syneczka będą osobne życzenia na drugim Czekoladowym blogu. List do Św. Mikołaja w trakcie pisania :) A poniżej zeszłoroczny, nie do końca zrealizowany liścik Czekoladki :)
A Wy jakie macie życzenia do Św. Mikołaja? Piszcie w komentarzach, może się wzajemnie zainspirujemy no i Mikołaj będzie miał wszystkie życzenia w jednym miejscu :)
PS. Wkrótce na blogu będzie fajna propozycja na prezent Mikołajkowy, w szczególności dla zapracowanych mężczyzn :)))
PS. Wkrótce na blogu będzie fajna propozycja na prezent Mikołajkowy, w szczególności dla zapracowanych mężczyzn :)))
Aktywność fizyczna na dziś:
-rowerek stacjo - 50 min v
-abs z Mel B. + wstęp do TW v
-hh - 13 min v
J.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















