Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

kk

czwartek, 25 października 2012

I fell in love...

Dzisiaj po raz pierwszy, w końcu zmotywowałam się i zrobiłam 10 minutowy zestaw ćwiczeń na brzuch z Mel B. Wcześniej obejrzałam go parokrotnie przy Synku (brat się śmiał, że "super ćwiczę") i szczerze powiedziawszy obawiałam się, czy nie skapituluję. No, ale nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała chociaż minutki tych ćwiczeń, by przekonać się, czy dam radę. 



Gdy tylko Synek poszedł spać, naładowana pozytywnie jazdą na rowerku stacjonarnym, pomaszerowałam po 0,5 kg ciężarek od hantli mojego brata (woda w butelce za głośno bulgotała), położyłam się na dywanie (mata za bardzo szeleści, a wiadomo, że sen Syna najważniejszy ;)), puściłam na kompie ćwiczenia z Mel i zaczęłam ćwiczyć :D Jak było? Strasznie... łatwo. Czy to normalne? Czy robiłam coś źle? Sama nie wiem. Starałam się napinać mięśnie przy każdym ćwiczeniu, a i tak ledwo czułam jakikolwiek wysiłek. Hmm... Być może, dlatego że od dawna nie ćwiczyłam nic na brzuch, to mięśnie były wypoczęte? Nie wiem. Wiem jedno. Już kocham te ćwiczenia i od dzisiaj nie ma wymówek - ZACZYNAM 100 DNIOWY ROMANS Z MEL B!  (ale wypełniony dodatkowymi ćwiczeniami) :D A kto wie, czy nie przerodzi on się w stałą miłość :D


PLUSY TRENINGU BRZUCHA Z MEL:
- ćwiczenia są przede wszystkim ciche, więc można je robić tuż przy śpiącym dziecku (a uwierzcie mi, że moja Czekoladka śpi bardzo czujnie),
- przyjemne uczucie twardego brzuszka, tuż po zakończonych ćwiczeniach (mmmm... love it!)
- fajna kombinacja ćwiczeń, angażująca wszystkie partie brzucha,
- motywator w postaci pięknego ciała Mel!
- nie wiem, jak na Was działają słowa Mel, ale mnie naprawdę motywują (chociaż, gdy ja ćwiczę, to niestety wyłączam głos, ale tak jak wspominałam, najpierw oglądałam je z Synkiem ;)).


MINUSY:
- umówmy się, że minusy opiszę po dłuższych ćwiczeniach z Mel, bo jak na razie nie wiem, czy to ja mam taką super kondycję, czy ćwiczenia są po prostu łatwe? W przerwie czekałam na ćwiczenia, co nie często mi się zdarza! (u Ewy nigdy! :))


Ach, w końcu czuję, że żyję! :D

J.

3 komentarze:

  1. Ciekawe :) Ja od kilkuminutowego patrzenia na te ćwiczenia czułam się zmęczona i obolała ;p
    Jutro sama sprawdzę czy ćwiczenia są łatwe ;)

    Powodzenia w 100 dniowym romansie z Mel B. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. skoro to tylko 10 min to może i ja spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wpis dodany dawno, ale dopiero teraz zobaczyłam. Myślę, że 100 dni z tymi samymi ćwiczeniami to zdecydowanie za długo. Mięśnie niestety przyzwyczajają się do wykonywanych ćwiczeń i nie widać rezultatów, czasem nawet zrobimy sobie gorzej ćwicząc ciągle to samo . Niestety :( Nie można popaść w rutyne :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...