kk

czwartek, 1 listopada 2012

Twist with us!

Że też ja o nim zapomniałam. O cudownym zielono - różowym kole, które tak skutecznie wypala boczki! Dopiero wczoraj, po przeczytaniu wpisu na jednym z blogów, przypomniałam sobie, że przecież ja też mam w domu twister! Co prawda, nie jest on najnowszej generacji, jakie są obecnie dostępne, ale i tak spełnia swoją rolę. Niestety nie udało mi się wczoraj na nim za długo poćwiczyć. Dlaczego? Poniżej znajduję się odpowiedź :)


Tak się składa, że nie tylko mi spodobała się "nowa" zabawka. Moja Czekoladka też chciała pokręcić się na tym dziwnym kole. Tym sposobem, ćwiczenia zostawiam sobie na później. Szczerze nie wiem na kiedy. Mam dylemat - w trakcie snu, twister za głośno szura, więc nie mogę go używać, a w innym czasie Synek też chce się pokręcić. Hmmm... ale już moja w tym głowa, żeby pogodzić przyjemne z pożytecznym :)))

Czy inne, nowocześniejsze twistery są cichsze? Proszę o odpowiedź w komentarzu :) Może czas zainwestować w nowy, z linkami i licznikiem?

ZALETY TWISTERA:
-wysmukla talię i wzmacnia mięśnie brzucha,
-spala tkankę tłuszczową na udach, biodrach, pośladkach,

PRZYKŁADOWE ĆWICZENIA NA TWISTERZE:
(na podstawie http://www.youtube.com/watch?v=rEFA1bcF_ro&feature=BFa&list=PL912106B2D7F1AB8E)

-NA BRZUCH I TALIĘ:
Ćwiczenia wykonujemy przy ścianie lub szafie. Ustawiamy twister ok. 30 cm od ściany lub szafy, stajemy na twisterze, dłonie opieramy o ścianę. Wykonujemy pełne skręty talii (ważne - nie ruszamy całym ciałem!) ok. 10 minut. Ze względu na prostotę ćwiczeń na twisterze, w trakcie takiego treningu można np. oglądać telewizję lub słuchać muzyki. Największym wrogiem ćwiczenia na tym sprzęcie jest monotonia.


Powyższe ćwiczenie można zmodyfikować poprzez ugięcie nóg w kolanach i w tej pozycji powtórzyć obroty.


Dodając rytmiczne ruchy ramion, dodatkowo wzmacniamy mięśnie rąk.


W kolejnym ćwiczeniu używamy krzesła, na którym ustawiamy twister. Siadamy na krześle z twisterem i obracamy się (nogi + ręce)


NA RĘCE I RAMIONA:
Wkładamy twister między obie dłonie, tuż przed klatką piersiową. Naciskamy twister i kręcimy nim w jedną i drugą stronę.



Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę się doczekać ćwiczeń :D

W LISTOPADZIE WYCIĄGAMY TWISTERY SPOD SZAFY! :)

Aktywność fizyczna:
-rowerek stacjo - 60 min v
-hh - 22 min v
-Mel B - 10 min v
-twister - 7 minut v

J.

środa, 31 października 2012

Sekretny treningowy patent.

Dzisiaj chciałam Wam wyjawić mój sekret. Do tej pory podzieliłam się nim tylko z najbliższymi domownikami no i moją Zosią :* No, ale nie chcę być świnią, więc postanowiłam dzisiaj zaprezentować Wam, w jaki sposób udaje mi się połączyć przyjemność pisania bloga/przeglądania Waszych blogów/naukę/ z jeżdżeniem na rowerku. Uwaga... uwaga. Czary mary i...

TADAM:

moje miejsce "pracy" - laptop+rowerek+oczy skierowane na łóżko, w którym śpi Synek (stąd misiek w tle) :)

Wymyśliłam to dawno, dawno temu, długo przed pojawieniem się Synka na świecie :) Wygięłam rączki rowerka, tak by móc umieścić na nim swój laptop. Nie wiem, czy jestem pionierem, czy nie, ale może warto to opatentować haha?

 Ma to podwójne korzyści:
-mogę jednocześnie robić dwie czynności, które kocham, bez straty czasu, który jest tak cenny przy Małym Dziecku,
-nie potrzebuję podkładki chłodzącej do laptopa, bo wentylator jest cały czas odsłonięty.

Sprytne, c'nie :))) No cóż, jak to się mówi - potrzeba (FIT)matką wynalazków :))))

Aktywność fizyczna na dziś:
-rowerek stacjo - 50 min v
-Mel B na brzuszek - 10 min v
-hh - 15 min v
-ćwiczenia na ramiona v

J.


wtorek, 30 października 2012

Wypompowana.

Nie wiem, czy to jakiś kryzys ćwiczeniowy, czy jak, ale dzisiaj musiałam się zmuszać do ćwiczeń. Z nadzieją (na koniec ćwiczeń) patrzyłam na Ewę podczas skalpela. W duszy modliłam się, żeby powtórzeń było mniej, no ale wiadomo, że tak nie było. Na szczęście udało mi się wykonać cały trening, a po nim 40 minut hulahop. Teraz jadę sobie na rowerku (oczywiście ze spiętym na maxa brzuchem) i piszę tego posta, ale nie oznacza to, że mam siłę. Co to, to nie. Po prostu wiem, że jak dzisiaj odpuszczę, to nie powrócę do regularnych ćwiczeń. Cała ta "niemoc" spowodowana jest zarwanymi nockami (Czekoladce poprzestawiał się dzień z nocą i chodzi spać o 2!) oraz dzisiejszą wcześniejszą wizytą na uczelni (sprawy papierkowe, bo niestety nie jestem już studentką, chlip, chlip). Ale jest też dobry news - przekonałam Męża do przesunięcia wylotu, a co to oznacza? Spędzimy razem Święta BN :))))))

Z tej okazji zrobię zrobię sobie ćwiczenia z Mel B. i.... poćwiczę ramionka :)


J.

poniedziałek, 29 października 2012

Cudowna moc hantli.

To, że kocham maltretować swój brzuch to wiecie. Nie wiem skąd się wzięła moja mania na płaski i umięśniony brzuch. Pamiętam, że już w podstawówce lubiłam wykonywać brzuszki. Dzień bez szybkiej 50 był dniem straconym. Właściwie do tej pory była to jedna z głównych części ciała, na którą zwracałam uwagę. Do czasu... Aż na jednym zdjęciu zobaczyłam moje, nie do końca, umięśnione ramiona. Zawsze podziwiałam ładnie zarysowane mięśnie pleców i delikatnie zaznaczone mięśnie ramion. Nie wiem dlaczego, ale jakoś w swoim treningu zapomniałam o tej części ciała. Dopiero treningi z Ewą, przypomniały mi, że przecież ramiona też mają mięśnie i warto się na nich skupić podczas swojego codziennego treningu.

Postanowiłam wykorzystać do tego 1,5kg ciężarki, które kurzyły się za łóżkiem.


Przy pomocy niezawodnego youtube i innych stronek internetowych wybrałam kilka ćwiczeń, które angażują mięśnie ramion. Wkrótce podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i wskazówkami, które ćwiczenia warto wykonywać, a które można ominąć.
Tymczasem poniżej wrzucam filmik z ćwiczeniami ujędrniającymi obwisłe ramiona:


Ciekawa jestem, czy w Waszych codziennych treningach znajdują się ćwiczenia na ramiona? :))) Polecacie jakieś konkretne ćwiczenia?
Ja śmiało mogę powiedzieć, że swój trening wzbogaciłam o "hantelkowe szaleństwo" + pompki :) i mam nadzieję, że wkrótce moje ramiona zamienią się z galaretki w hmmm... ładne bicepsiki i tricepsiki.




J.

95.

Dzisiaj mija 5 dzień z Mel B. Ćwiczenia te, podobnie jak na początku mojej Mel B'owej przygody, nie są jakoś szczególnie wymagające. Niestety też nie dają mi odpowiedniego powera do działania. O wiele lepiej czuję się po 45 minutach z Ewą, ale jakoś ostatnio brak mi motywacji do podjęcia skalpela. Być może jutro skuszę się na Ewę, w zamian za Mel. Albo... o ile Syn pozwoli, zrobię i jedne i drugie ćwiczenia.

Dzisiejszy dzień nie nastraja mnie pozytywnie. Nocki są ciężkie (Czekoladka nie chce spać), a dni jakieś takie niemrawe. Pewnie to wina aury za oknem, chociaż... jest też drugi powód. W przyszłym tygodniu wylatuje mój Mąż do Tanzanii... na 3 miesiące. Znowu. Szlag mnie trafia na samą myśl o tym wyjeździe. Namawiałam go na pozostanie, ale jednak mus to mus. Cholera! Nienawidzę tych rozstań!

Na poprawę humoru, inspiracje - czy wspominałam Wam już, że kocham brzuch Brit z lat 2000 - 2001? :P Kiedyś to był dla mnie ideał brzucha, ale teraz ma rywalkę w postaci ostatniego brzuszka :D


Potrzeba mi jakieś pozytywnego akumulatorka, bo dzisiaj ćwiczenia baaaaardzo wymuszane:
-10 min abs z Mel v
-20 min hulahop v
-rowerek st. - 40 min v

J.