Od dwóch dni realizuję swój plan, codziennie udaje mi się wyjść na ok. 50 minut i potrenować na zewnątrz, bez czujnego oka Synka. Staram się ten czas wykorzystać maksymalnie, zwykły bieg urozmaicam innymi ćwiczeniami. Po standardowym ok. 40 minutowym bieganiu, znajduję czas na dodatkowe podbiegi i przebieżki.
sobota, 18 stycznia 2014
środa, 15 stycznia 2014
Plany na styczeń.
Kuuuuurde. Ależ jestem zła. Ostatnio z moją motywacją nie było najlepiej, poza biegiem i kilkoma razami z treningami z Lisą nie robiłam nic. Nie mam dobrego wytłumaczenia, dlaczego tak było. Każdą wolną chwilę wolałam spędzić w łóżku, niż ćwicząc. Wybawieniem miało być dla mnie nowe wyzwanie Lisy. No właśnie. Miało. Wczoraj okazało się, że nowe wyzwanie, faktycznie rozpocznie się 15.01, ale nie będzie ono wcale Lisy. Dodatkowo nie będzie ono trwało, tak jak poprzednio minimum 40minut, ale 12. Ech. Zdołowało mnie to. Byłam pewna, że Lisa szykuje coś podobnego, naprawdę przypasowały mi jej dłuższe treningi, a tu taki zawód. Tym sposobem zmuszona jestem rozplanować sobie styczeń nieco inaczej.
Jak są zatem moje plany?
-jak najwięcej biegania na zewnątrz. Najbliższy bieg mam w lutym, więc mam prawie cały miesiąc na podszlifowanie formy. Tym razem zamiast 5km będzie 6, więc jak widać stopniowo zwiększam sobie dystans. W wakacje na bank zdecyduję się na bieg na 10 km, a później, o ile dobrze pójdzie, na jakiś półmaraton. Na tę chwilę najważniejsze jest dla mnie powrócenie do regularnego biegania i treningów na zewnątrz. Na szczęście nie jestem z tym sama, bo mój brat także odczuwa potrzebę powrotu do biegania, dlatego będę miała kompana do dłuższych, leśnych wybiegań. Kiedyś robiliśmy dobrych 15km, ciekawe, kiedy z powrotem dojdziemy do takiej formy. W żartach mówi, że nasze treningi będą przygotowaniem do 50km biegu na orientację, ale nie do końca mu w to wierzę,
-powracam do pierwszego wyzwania Lisy. 12minutówki może wypróbuję, ale wątpię, że na stałe zagoszczą one w moim tygodniu treningowym {chyba jestem uprzedzona do nowych twarzy},
-od wczoraj zwiększyłam obciążenie w sztandze - z 10kg na 15kg. W najbliższym czasie chcę dojść do 25kg. Po co? Chcę w końcu porządnie wziąć się za moje poślady! :D
-drążek, drążek, drążek. Ostatnio naoglądałam się super ćwiczeń na brzuch przy użyciu drążka. Dorzucam je do swojego codziennego treningu, bo naprawdę warto.
Muszę znowu wskoczyć na tryb aktywnego życia. Dla własnego zdrowia psychicznego i fizycznego.
Muszę znowu wskoczyć na tryb aktywnego życia. Dla własnego zdrowia psychicznego i fizycznego.
J.
niedziela, 12 stycznia 2014
2. Bieg Wielkich Serc w Krakowie.
Relacja na świeżo. Jeszcze czuję ból mięśni po biegu, który dzisiaj wystawił mnie na wielką próbę. Śnieg, silny wiatr, okres - to tylko kilka z czynników, którym musiałam się przeciwstawić. O ile śnieg i okres mogłam jeszcze przeżyć, o tyle wiatr dawał mi się bardzo we znaki. Kilkukrotnie musiałam łapać czapkę, aż w końcu stwierdziłam, że będę biegła bez niej. Nie wiem, czy było to dobre posunięcie, mam nadzieję, że tego nie odchoruję, ale naprawdę nie byłam w stanie skupić się na biegu, gdy co krok musiałam naciągać czapkę na głowę. Porażka.
czwartek, 9 stycznia 2014
Bieg Wielkich Serc na 5km - przygotowania.
W niedzielę po raz kolejny wezmę udział w biegu na 5km. To mój trzeci oficjalny bieg, drugi na "piątkę". Tym razem bieg będzie miał szczególny charakter - cały dochód z opłat startowych przekazany zostanie WOŚP "na zakup specjalistycznego sprzętu dla dziecięcej medycyny oraz ratunkowej i godnej opieki medycznej seniorów".
Podoba mi się ta inicjatywa - robiąc coś, co lubię, mogę wesprzeć Orkiestrę i pomóc potrzebującym ludziom. Nie bez znaczenia jest fakt, że sama do końca życia będę wdzięczna WOŚP, a właściwie sprzętowi medycznemu, który pomógł moim bliskim.
środa, 1 stycznia 2014
10. Krakowski Bieg Sylwestrowy - piękne pożegnanie roku.
No i mamy nowy rok. Ta część z Was, która śledzi fanpage, wie, że stary rok żegnałam w iście sportowym stylu - biorąc udział w X.Krakowskim Biegu Sylwestrowym. Jeśli ktoś ma możliwość wzięcia w nim udziału za rok, to serdecznie polecam. Przednia zabawa, mnóstwo przebranych {ponad 1700 osób}, totalnie zakręconych ludzi {najmłodsza uczestniczka miała 2,5l, a najstarszy zawodnik 85!} oraz zdrowa rywalizacja.
Sama postanowiłam połączyć zabawę z rywalizacją. Chciałam po raz pierwszy sprawdzić się na trasie 5km z prawdziwym pomiarem czasu i dystansu, ale nie zapomniałam też o tym, co najważniejsze, czyli o ZABAWIE. Co prawda swoje przebranie skompletowałam dzień przed biegiem, ale jestem zadowolona z efektu końcowego. W tej chwili powinnam podziękować mojej ukochanej Mamie za ogarnięcie tygryskowego futra i stworzenie mojej biegowej kreacji {już myślimy nad przyszłorocznym przebraniem :)}.
Jak można się domyślić, w tym roku byłam tygrysem, chociaż przez wiele mijanych na trasie dzieci nazywana byłam misiem albo panterą :D I właśnie dla nich warto się przebierać, ich reakcje są niesamowite :) Jako, że sama wiem, jak Czekoladka reaguje na wszystkich przebierańców, starałam się pomachać każdemu napotkanemu dziecku, które odwdzięczały mi się głośnym aplauzem za co bardzo dziękuję! :)
Sama postanowiłam połączyć zabawę z rywalizacją. Chciałam po raz pierwszy sprawdzić się na trasie 5km z prawdziwym pomiarem czasu i dystansu, ale nie zapomniałam też o tym, co najważniejsze, czyli o ZABAWIE. Co prawda swoje przebranie skompletowałam dzień przed biegiem, ale jestem zadowolona z efektu końcowego. W tej chwili powinnam podziękować mojej ukochanej Mamie za ogarnięcie tygryskowego futra i stworzenie mojej biegowej kreacji {już myślimy nad przyszłorocznym przebraniem :)}.
Jak można się domyślić, w tym roku byłam tygrysem, chociaż przez wiele mijanych na trasie dzieci nazywana byłam misiem albo panterą :D I właśnie dla nich warto się przebierać, ich reakcje są niesamowite :) Jako, że sama wiem, jak Czekoladka reaguje na wszystkich przebierańców, starałam się pomachać każdemu napotkanemu dziecku, które odwdzięczały mi się głośnym aplauzem za co bardzo dziękuję! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








