kk

czwartek, 20 grudnia 2012

Ku przestrodze...

Była sobie dziewczyna, która bardzo pragnęła zostać modelką. Niestety je marzenie nie mogło się spełnić, dopóki nie zrzuci swojej 'nadwagi'...


Z każdym rokiem, dziewczyna podążając za swoimi marzeniami gubiła coraz więcej i więcej kilogramów, aż w wieku 39 lat osiągnęła zabójczą wagę 25 kilogramów. Udostępniła zdjęcia swojej przeraźliwie chudej sylwetki, ku przestrodze dla innych dziewczyn, ślepo zapatrzonych w chore kanony mody. Chce przestrzec wszystkich, by nie szli w jej ślady. Apeluje przede wszystkim do dziewcząt, które chciałyby się odchudzić, by "pięknie" wyglądać. A osób, które chcą być szczupłe jak ona, są setki, bo Valeria Levitin dostaje mnóstwo maili od osób, dla których jest ideałem!

Źródło zdjęć: fakt.pl



Ja również apeluję do wszystkich - zdrowe ciało to nie wystające kości, to nie spadająca nieustannie waga - zdrowe ciało to ładnie zarysowane mięśnie i jędrna skóra, które możemy osiągnąć poprzez sport i racjonalne częste posiłki, a nie głodzenie się. Niech przykład Valerii będzie dla nas przestrogą...


J.

Tylko cardio mnie uratuje...

Cztery dni temu minęła połowa mojego 100 wyzwania na brzuch. Po tych 50 dniach mogę stwierdzić, że mam fajne mięśnie brzucha, które w głównej mierze wyczuwalne są u góry i na bokach. To pocieszające. Jednak to, co najbardziej mnie martwi to fakt, że żeby poczuć te mięśnie muszę napiąć brzuch - dla normalnego śmiertelnika są one praktycznie niezauważalne {dodałabym fotkę, ale mam zepsuty aparat :(}. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest mięciutka kołderka, która namiętnie otula moje mięśnie brzucha. No i na co te cierpienia? Na co codzienne wyginanie się w rytm Tamilee Webb, 8 minute abs i brzuszki z Mel B? 

Coś czuję, że tutaj potrzebna jest cięższa artyleria. A jest nią ponad 30 minutowe cardio, które postanowiłam wprowadzić w swoje życie treningowe. Od dzisiaj zaczynam intensywne wypacania uporczywej oponki na brzuchu {wiem, wiem - nie spalamy tłuszczu miejscowo, ale mam nadzieję, że jakaś tam część tłuszczu spadnie z brzucha}. Pomoże mi w tym Ewa Chodakowska, która naprawdę potrafi wymęczyć człowieka {przede wszystkim killerem} i Jillian Michaels {jedni mówią, że jest ona prototypem Ewy ;)}



Teraz pytanie do Was - jak ćwiczyć, by spalić uporczywą tkankę tłuszczową? Ile razy w tygodniu wykonywać cardio? Jak wyglądają Wasze treningi? Pomocy! Wiem, że nie jestem gruba, baaa... jestem normalna, nawet ludzie mówią, że jestem 'drobna', ale ja jednak mam w głowie obraz idealnej, zdrowej sylwetki, do której dążę i nie spocznę póki jej nie ujrzę, dlatego każda Wasza rada jest na wagę złota :)



J.

środa, 19 grudnia 2012

Mama ćwiczy przy śpiącym dziecku - mój pomysł :)

Do tej pory, głównym czynnikiem wpływającym na wybór tego, a nie innego zestawu ćwiczeniowego był poziom głośności podczas wykonywanych ćwiczeń. Dlaczego? Większość ćwiczeń wykonywałam podczas snu Czekoladki, dlatego musiałam zrezygnować z wszelkich tupań, podskoków, sapań itp. Strasznie ubolewałam nad tym faktem, bo zdawałam sobie sprawę, że im więcej tego skakania i tupania, tym więcej spalałam kalorii. Niestety odkąd zostaliśmy sami z Czekoladką, nie mogłam pozwolić sobie na ćwiczenie w innym miejscu niż przedpokój, z którego widziałam śpiącego Synka. Cierpiało na tym moje kręcenie hh {za mało miejsca}, ćwiczenia z Ewą Chodakowską {nooo... 15 minut udawało mi się wykonać z Czekoladką, ale po jednym zestawie zaczynało się proszenie o "bajki"} i właściwie każdy inny głośny zestaw. Do dzisiaj. Muszę się Wam pochwalić, że wpadłam na prosty, ale jakże GENIALNY {moim skromnym zdaniem} pomysł. Otóż, zaraz, gdy Czekoladka zapadł w sen, włączyłam swojego laptopa, uruchomiłam Skype, zadzwoniłam do mojej Mamy {a właściwie na jej komputer}, podłączyłam kamerkę, którą skierowałam na śpiącego Synka. Oczywiście jak się możecie domyślić, komputer mojej Mamy był w dużym pokoju, w którym ćwiczyłam JA. Hihihi. Bez obaw mogłam wykonywać ćwiczenia na brzuch z Jillian i jednocześnie obserwować stan snu Czekoladki. 


Wyglądało to mniej więcej tak - na głównym planie ćwicząca Jillian, a z boku malutki obrazek śpiącej Czekoladki :D Dzięki temu, bez żadnego niepokoju mogłam wykonać całe ponad półgodzinne maltretowanie brzucha. Skorzystał na tym i Synek i ja :))) Niah, niah. Polecam każdemu rodzicowi, który ma dostęp do dwóch komputerów z zainstalowanym Skype i kamerką, i chce poćwiczyć tak, jak ja :)) Teraz bez strachu o śpiące {lub budzące się} dziecko, możecie zrobić coś dla siebie :)))


Co do samych ćwiczeń z Jillian... było super :)) Pot się lał i w końcu się zmęczyłam, a co za tym idzie, wytworzyły się endorfinki, które szaleją po całym ciele :))) Ale o tym wkrótce na blogu.

J.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Ewa Chodakowska - Trening z gwiazdami - okiem Jah-stiny.

Można wykrzyczeć, że W KOŃCU udało mi się przetestować nową płytę Ewy Chodakowskiej. Wiem, wiem wczas, ale po wielu negatywnych opiniach nie spieszyło mi się do jej wypróbowania. Owszem obejrzałam ją zaraz po kupieniu, ale negatywne odczucia odnośnie strony technicznej, skutecznie odsunęły w czasie podjęcie nowego wyzwania treningowego z Ewą.


Najpierw kilka słów o samej płycie:

Trening z gwiazdami - Sexy figura w 3 tygodnie to już 4 płyta z ćwiczeniami popularnej trenerki - Ewy Chodakowskiej. W poprzednich wydaniach, Ewa swoimi energicznymi zestawami wyciskała siódme poty z ćwiczących osób, podobnie czynić ma czwarta płyta. Do tej pory, Ewa wykonywała swoje treningi sama, tym razem do wspólnego treningu zaprosiła trzy gwiazdy - Olę Szwed, Beatę Sadowską i Karolinę Malinowską. Każda z nich miała do wykonania inny trening - Ola zaprezentowała ćwiczenia poprawiające równowagę i koordynację, Beata wykonała superset, który w ekspresowym czasie spala kalorie w trakcie treningu i tuż po, z kolei trening, który wykonała Karolina skupiał się na ćwiczeniach mięśni brzuch i pleców.


Szczerze powiedziawszy, informacja o zaangażowaniu do treningu tych trzech, konkretnych osób, troszkę mnie zniechęciła do zakupienia płyty. Nie będę ukrywać, że nie przepadam za osobą Karoliny Malinowskiej {nie znam jej osobiście, ale irytuje mnie jej postać pokazywana w TV}, dlatego trening z jej udziałem najmniej mnie interesował {nawet pomimo tego, że teoretycznie skupiał się na "moich ukochanych partiach ciała"}. No, ale nie byłabym sobą, gdybym nie przetestowała całej płyty i nie wyraziła swojej opinii o samych ćwiczeniach. 

sobota, 15 grudnia 2012

Diastasis recti, czyli rozszczep mięśni brzucha...

Dzisiaj będzie troszkę inny post niż zazwyczaj, ale uważam, że temat ten jest niezwykle istotny dla każdej kobiety po urodzeniu dziecka.
Teoretycznie każda kobieta po porodzie powinna wiedzieć o co chodzi, ale w praktyce jest inaczej. Ja sama jestem przykładem osoby, która o istnieniu diastasis recti dowiedziała się gruuuuuubo po fakcie {uważam, że powinno się tą wiedzę wynieść ze szpitala, w którym się rodziło}. Co ważne, problem ten, nie dotyczy tylko kobiet po ciąży, ale także osób nigdy nie będących w stanie błogosławionym, w tym także mężczyzn i dzieci.

Ale może najpierw kilka słów, czym owe diastasis recti jest:

http://www.physioexcellence.ca/Services/Diastasis-Recti/a~3896--c~346250/article.html

Jest to rozszczep prawych mięśni od lewych mięśni brzucha, który jest najczęściej obserwowany u kobiet po porodzie {ale nie tylko!}. Mięśnie te są bardzo ważne w odpowiedniej stabilizacji, oddychaniu i ruchu ciała. W wielu przypadkach ów rozdział szybko sam wraca do stanu sprzed ciąży, ale może się też zdarzyć, że niezbędna będzie operacja. Podobno ważnym jest, by tuż po porodzie nie szarżować z ćwiczeniami angażującymi mięśnie proste brzucha, gdyż łatwo można przyczynić się do powiększenia rozdziału mięśni {patrz dalej}