kk

niedziela, 28 października 2012

Przemyślenia potreningowe.

Na początek mała zagadka... Co, poza strojem i sprzętem sportowym, łączy te trzy trenerki?


Poniżej mała podpowiedź:


Tak jest! Włosy. Stosunkowo długie, a przede wszystkim ROZPUSZCZONE WŁOSY i do tego krótkie sportowe "bluzeczki". Nie wiem jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie ćwiczeń z rozpuszczonymi włosami. Sama mam bardzo długie (do pasa) włosy, które na okres ćwiczeń upinam wysoko w kucyka lub zakręcam w koka. Nienawidzę uczucia spoconych włosów na spoconym ciele. Dlatego tak w oczy rzuciły mi się fryzury powyższych trenerek. Ciekawa jestem, czy na co dzień, bez kamer, też ćwiczą w rozpuszczonych włosach? Z tego co widzimy w kolejnych treningach Ewy i Mel, jednak zdecydowały się na upięcie włosów w kucyka... Czyli chyba jednak coś jest na rzeczy :P


Jakie są Wasze odczucia? Jakie preferujecie fryzury na okres ćwiczeń?

J.

sobota, 27 października 2012

Skalpel zapowiedzią pozytywnych zmian...

Nie wierzę! Jest godzina 20, a mój Syn śpi! Naprawdę nie mogę w to uwierzyć. Mam nadzieję, że nie obudzi się za 3h z energią do gry w piłkę. Nadprogramowy czas (podarowany mi przez Czekoladkę) postanowiłam wykorzystać na dodatkowe ćwiczenia i... zmianę nagłówka, który możecie podziwiać tuż nad tym wpisem :))) Nie powiem, troszkę się namęczyłam, ale było warto - nie wiem jak Wam, ale mnie się efekt niezwykle podoba. 


Wracając do ćwiczeń. Dzisiaj rano "piałam" nad Tamilee Webb, by kilkanaście minut później ZDRADZIĆ ją z Ewą Chodakowską. Ale, ale... Mam coś na swoje usprawiedliwienie. W końcu udało mi się dorwać trening tzw. SKALPEL, który musiałam od razu wypróbować. I... Nie żałuję! Nie ma nic piękniejszego niż uczucie zmęczenia po ćwiczeniach z Ewą. Zdecydowanie lepiej ćwiczyło mi się skalpel niż killera (wiadomo, poziom łatwiejszy), ale nie oznacza to, że się nie zmęczyłam. Ojjj... Pot się polał, oj polał :P Ale akurat to jest na wieeeelki plus. Jednak co Ewa, to Ewa :))) Nie tylko to jest plusem tych ćwiczeń, również pewne rozmyślenia, o których szerzej jutro ;))))


Tymczasem lecę wykorzystać "wolne" na trening z Mel B. See U :)

Aktywność fizyczna na dziś:
-skalpel - 45 min v
-hula hop - 20 min v
-rowerek stacjo - 50 min+40 min v
-trening na brzuch z Mel - 10 min v

PS. Jak się Wam podoba nowy nagłówek? Czekam na szczere opinie :)

J.

Tamilee Webb.

Znowu będę monotematyczna i będę pisać o ćwiczeniach na brzuch. Jest to część ciała, która najbardziej mnie wkurza i na którą najczęściej narzekam (chociaż ostatnio zaczynam także na ramiona ;p). Jak wiecie, od dwóch dni romansuję sobie z Mel B. Uwielbiam z nią ćwiczyć, jest lekko i przyjemnie (chociaż dzisiaj już czuję mięśnie brzucha, ale wątpię, że to po Mel). Dlaczego wątpię w Mel? Otóż wczoraj, po ćwiczeniach z Mel, postanowiłam zrobić sobie wstęp z ćwiczeń z Tamilee Webb i co? No i dzisiaj doskonale czuję mięśnie skośne brzuszka! To jest to, co kocham. Pamiętam, że przed ciążą, gdy znudziłam się ćwiczeniami ze śmiesznym gościem w geterkach (a właściwie moje mięśnie przyzwyczaiły się do ćwiczeń 8 minute abs), postanowiłam spróbować czegoś nowego. Wtedy na topie była wspomniana przeze mnie Tamilee Webb, więc szybciutko zaopatrzyłam się w jej ćwiczenia na brzuch i zaczęłam z nią ćwiczyć. To był strzał w 10. 


Kilka słów o samym treningu z TW:
-ćwiczenia oparte są na badaniach sportowych i zaawansowanej technice. Tamilee Webb, po konsultacjach z lekarzami z Uniwersytetu z San Diego wybrała najbardziej efektywne ćwiczenia kształtujące i wzmacniające sylwetkę,
-TW ułożyła cztery 15minutowe zestawy treningowe na poszczególne partie ciała - na brzuch, pośladki, ramiona i całe ciało,
-każdy trening składa się z dwóch poziomów: podstawowego i zaawansowanego (każdy po 15minut), tak by każdy mógł dobrać poziom do swoich możliwości,
-zestawy rozpoczynają się rozgrzewką i kończą się ćwiczeniami rozciągającymi.


-zestawy ćwiczeniowe są modyfikacją podstawowych, dobrze znanych ćwiczeń na brzuch, z nowymi, angażującymi mięśnie skośne (naprawdę je czuć! :)),
-ćwiczenia można wykonywać z hantelkami, co dodatkowo zwiększa pracę mięśni (poniżej moje niebieskie cudeńka! :D)


Ja zdecydowanie bardziej preferuję drugi zestaw z serii "Ja chcę mieć takie mięśnie brzucha". Uwielbiam ćwiczenia z hantlami, które dodatkowo pogłębiają skłony :)

http://www.tamileewebb.com/shop/best-of-tamilee-abs-abs-abs-dvd/

Gdzie można dostać zestawy ćwiczeń z TW?
-oficjalna strona Tamilee Webb, na której można zamówić płytki,
-chomik,
-wrzuta.pl,
-youtube,
-allegro.

Ja mam swoje na płytce, gdyż nie zawsze mam dostęp do Internetu, a nigdy nie wiadomo, kiedy najdzie mnie ochota na ćwiczenia z Tamką :D

Ciekawa jestem Waszej opinii o tych ćwiczeniach - znacie? lubicie? jakie macie doświadczenie? chcecie poznać?

J.

piątek, 26 października 2012

Bo Mama też może być FIT :)

Tytułową dewizę staram się wprowadzić w swoje życie od momentu pojawienia się Czekoladki na świecie. Aktywna fizycznie byłam praktycznie zawsze: przed zajściem w ciążę, w trakcie jej trwania i po porodzie. W chwili zobaczenia dwóch kresek na teście ciążowym, a tym samym z chwilą pojawienia się Czekoladki w brzuchu, postanowiłam, że będę FIT Mamą. Oczywiście w błogosławionym stanie musiałam nieco zmienić profil mojego treningu - ćwiczenia na mięśnie brzucha ustąpiły miejsca ćwiczeniom rozluźniającym i odprężającym, a bieganie, wolnej jeździe na rowerku stacjonarnym. Jednak po konsultacji z moim ginekologiem i uzyskaniu od niego zgody na ćwiczenia, dalej byłam bardzo aktywna fizycznie - cotygodniowe zajęcia z tańca towarzyskiego i tenisa były na porządku dziennym. Nawet 5 minut przed odejściem wód płodowych śmigałam na rowerku stacjonarnym (teraz mnie to przeraża, wtedy śmieszyło :P). Byłam przekonana, że ćwiczenia ułatwią mi poród. Niestety w jego trakcie okazało się, że moje intensywne ćwiczenia wcale nie okazały się pomocne - w wyniku nadmiernych ćwiczeń, mięśnie macicy nie były dostatecznie rozluźnione i elastyczne, przez co rozwarcie, a tym samym poród przebiegał w znacznie wolniejszym tempie. Potwierdzeniem tego było pytanie położnej: "Czy przed ciążą i w jej trakcie była Pani aktywna fizycznie?". Po mojej twierdzącej odpowiedzi usłyszałam, że właśnie nadmierne "wysportowanie" często jest przyczyną braku dostatecznego rozwarcia (niby było 10cm, ale jednak jedna błona nie chciała się do końca otworzyć, co skutecznie opóźniło poród). Leżąc na łóżku porodowym, biłam się z wyrzutami sumienia, że gdyby nie moje nadmierne ćwiczenia, to teraz nie męczyłabym tak siebie, a przede wszystkim Synka. Po porodzie postanowiłam być ostrożniejsza. Odczekałam zalecany okres tzw. połogu, by delikatnie wrócić do ćwiczeń. Najpierw był to rowerek, potem brzuszki, a na końcu hula hop. Ćwiczyłam kiedy tylko się dało, ale w bezpiecznych dawkach np. gdy Synek spał, jednocześnie bujałam go w wózku i kręciłam hh :) Było to nie lada wyzwanie, ale się udawało (haha chyba sobie to wpiszę w CV :P). Z czasem miałam coraz mniej czasu na ćwiczenia, jednak zawsze udawało mi się choć trochę poćwiczyć na wspólnych spacerkach - a to podczas biegania za piłką, a to na osiedlowej mini siłowni na placu zabaw. Ostatnio nawet udaje mi się poćwiczyć w trakcie popołudniowej drzemki, o czym szerzej na tym blogu :) Dlaczego o tym piszę? Do tego wynurzenia zainspirowała mnie ta ciekawa fotka, o którym wspominała na swoim blogu jedna blogerka:

https://www.facebook.com/MariaMKang


Maria Kang udowadnia, że można być fit mamą nawet po 3 ciążach, tylko trzeba chcieć i mieć dużo samozaparcia. Wiadomo zaraz pojawią się oskarżenia, że nie każda mama ma tyle czasu, by ćwiczyć (wiadomo praca, dzieci itp.), ale jeśli przeczyta się wypowiedź samej Marii, o tym, że ona także pracuje i wychowuje 3 dzieci to jednak szczęka opada :)))) Jak dla mnie... jest ona dużą inspiracją do bycia zarówno rodzicem, jak i zadowoloną z siebie fit kobietą :)

Aktywność fizyczna na dziś:
rowerek stacjonarny - 50 min v
brzuch z Mel B - v
hh - 10 min v
J.

czwartek, 25 października 2012

I fell in love...

Dzisiaj po raz pierwszy, w końcu zmotywowałam się i zrobiłam 10 minutowy zestaw ćwiczeń na brzuch z Mel B. Wcześniej obejrzałam go parokrotnie przy Synku (brat się śmiał, że "super ćwiczę") i szczerze powiedziawszy obawiałam się, czy nie skapituluję. No, ale nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała chociaż minutki tych ćwiczeń, by przekonać się, czy dam radę. 



Gdy tylko Synek poszedł spać, naładowana pozytywnie jazdą na rowerku stacjonarnym, pomaszerowałam po 0,5 kg ciężarek od hantli mojego brata (woda w butelce za głośno bulgotała), położyłam się na dywanie (mata za bardzo szeleści, a wiadomo, że sen Syna najważniejszy ;)), puściłam na kompie ćwiczenia z Mel i zaczęłam ćwiczyć :D Jak było? Strasznie... łatwo. Czy to normalne? Czy robiłam coś źle? Sama nie wiem. Starałam się napinać mięśnie przy każdym ćwiczeniu, a i tak ledwo czułam jakikolwiek wysiłek. Hmm... Być może, dlatego że od dawna nie ćwiczyłam nic na brzuch, to mięśnie były wypoczęte? Nie wiem. Wiem jedno. Już kocham te ćwiczenia i od dzisiaj nie ma wymówek - ZACZYNAM 100 DNIOWY ROMANS Z MEL B!  (ale wypełniony dodatkowymi ćwiczeniami) :D A kto wie, czy nie przerodzi on się w stałą miłość :D


PLUSY TRENINGU BRZUCHA Z MEL:
- ćwiczenia są przede wszystkim ciche, więc można je robić tuż przy śpiącym dziecku (a uwierzcie mi, że moja Czekoladka śpi bardzo czujnie),
- przyjemne uczucie twardego brzuszka, tuż po zakończonych ćwiczeniach (mmmm... love it!)
- fajna kombinacja ćwiczeń, angażująca wszystkie partie brzucha,
- motywator w postaci pięknego ciała Mel!
- nie wiem, jak na Was działają słowa Mel, ale mnie naprawdę motywują (chociaż, gdy ja ćwiczę, to niestety wyłączam głos, ale tak jak wspominałam, najpierw oglądałam je z Synkiem ;)).


MINUSY:
- umówmy się, że minusy opiszę po dłuższych ćwiczeniach z Mel, bo jak na razie nie wiem, czy to ja mam taką super kondycję, czy ćwiczenia są po prostu łatwe? W przerwie czekałam na ćwiczenia, co nie często mi się zdarza! (u Ewy nigdy! :))


Ach, w końcu czuję, że żyję! :D

J.