Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

kk

sobota, 26 listopada 2016

Obudź w sobie wojownika - Konrad Gaca.

Jednym z niewielu plusów jesiennych wieczorów jest zwiększone zapotrzebowanie i chęć na zakopanie się pod kocem z kubkiem ciepłego kakao i dobrą książką w ręku. A najlepiej z motywacyjną książką. Na szczęście dobre pozycje mnie lubią. 


Ostatnio poranki i wieczory spędzałam z panem z powyższego obrazka. Tak, tak. Z Konradem Gacą. Pewnie większości z Was nie muszę go nawet przedstawiać. Tysiące zmotywowanych, zadowolonych ze swojego wyglądu i zdrowia ludzi mówi sama za siebie. 

"Obudź w sobie Wojownika" to najnowsza pozycja z półki książek motywacyjnych. Szczerze muszę przyznać, że trafiła do mnie w odpowiednim momencie. Nie będę ukrywać, że od dłuższego czasu jestem w uśpieniu - zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Dni przelatuję pomiędzy moimi palcami, niekoniecznie w zgodzie z dewizą "carpe diem". Ciągle szukam iskierki, która na nowo rozpali moje porzucone pasje i właśnie obudzi we mnie wojownika...



Wbrew pozorom książka Konrada nie jest kolejnym suchym poradnikiem o tym jak szybko i bezstresowo schudnąć. Jeśli ktoś szuka prostego przepisu na wbicie się w jeansy w rozmiarze 34, to (na szczęście) się zawiedzie. Owszem znajdziecie tutaj przykładowe przepisy (m.in. na przepysznie wyglądającego łososia - p. Konradzie, z przyjemnością dam się na takiego zaprosić ;)), czy informacje o aktywności fizycznej...


ale "Obudź w sobie wojownika" to przede wszystkim spora dawka motywacji od samego autora, jak i od osób, które mu zaufały i dzięki jego systemowi (Gaca System) zmieniły swoje życie. Każdy rozdział posiada swojego bohatera i okraszony jest garścią życiowych rad, które przygotowują przeciętną osobę do rozwinięcia swoich skrzydeł i rozpoczęcia walki o samego siebie - o swoje zdrowie i szczęście. 



Książka ta miała na mnie wpływ nie tyle pod względem fitnessowym - czuję, że na to jeszcze za wcześnie na większą rewolucję, ale przede wszystkim psychicznym i zdrowotnym (w końcu wybrałam się na ogólne badania, które od dawna odkładałam z "braku czasu"). Po przeczytaniu tej książki postanowiłam wziąć życie w swoje ręce. Podjęłam kilka ważnych decyzji, które na pewno będą miały wpływ na moje przyszłe życie.

Jedno jest pewne - obudziłam w sobie wojownika, a co z tego wyniknie pokażą najbliższe tygodnie :)

Książkę polecam każdemu, kto szuka swojej drogi życiowej - wierzę, że pomoże Wam spojrzeć na niektóre kwestię z troszkę innej strony.



Pamiętajcie:

"Każdą drogę na szczyt musisz zacząć od samego dołu. 
Nie jest to łatwe i nie inaczej będzie tym razem. 
Pamiętaj, że walczysz o swój szczyt, swoje cele i swoje sukcesy!"
K.Gaca.


J.

6 komentarzy:

  1. Cześć, obserwuję Twojego bloga od dawna (z pewnością od 3 lat), często czytałam go także w czasie swojej walki o lepszą siebie i zawsze było mi raźniej, cenię Twoje teksty i zawarte w nich porady. Trzymam za Ciebie kciuki, żebyś wyrwała się z tego snu. Trzymam kciuki też za siebie bo ostatnimi czasy również troszkę mi się przysnęło. Książki/blogi które niosą motywacyjne przesłanie potrafią trafić w punkt, nie wątpię, że taka jest też książka Pana Gacy. Jestem z Lublina, gdzie pan Konrad urzęduje i obserwowałam metamorfozę przez niego prowadzoną w mojej rodzinie. Zakończyła się ona niestety dużym efektem jojo i zwątpieniem. Nie wspominając o pustym portfelu - koszty diety u Gacy są horrendalne. Wątpliwa dla mnie była stosowana dieta odchudzająca - tzw. tłuszczówka. Pamiętam, że było to jedzenie mięsa non stop, w tym np. w kółko wątróbki. Nie można było do tego dodać nawet warzyw co było dla mnie absurdalne! Po pewnym czasie od czasu do czasu można było dorzucić np. pomidora, ale w większości posiłków nie można było tego zrobić. Efekty były natychmiastowe, w połączeniu ze spinningiem osoba, która nie uprawiała żadnego sportu od lat, w międzyczasie urodziła dziecko a od maleńkości miała skłonności do nadwagi i otyłości zrobiła się wręcz chuda. To nie była zdrowa dieta - zdrowa znaczy zbilansowana, z wartościowymi składnikami odżywczymi. Organizm, który dostaje tylko jeden rodzaj składników traktuje taką sytuację jak głodówkę. W momencie kiedy ta osoba zwracała się do dietetyków pana Gacy, że chce już zacząć wychodzić z diety i nie chce już chudnąć bo zupełnie nie jest sobą usłyszała, że musi wytrwać jeszcze kilka kilogramów w dół i w pewnym momencie zrezygnowała i na własną rękę wyszła z diety co zakończyło się podwójnym przytyciem. Teraz ćwiczy i je z głową, dzięki czemu powoli wypracowuje lepszą sylwetkę walcząc z nadwagą. Nie wiem jak to wygląda w innych przypadkach, ale po tym przykładzie mnie osobiście chyba Pan Gaca niczym nie przekona.... Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale jestem ciekawa tej książki, chyba zażyczę sobie ją od Mikołaja :p
    W wolnej chwili zapraszam do mnie na bloga, wczoraj dodałam nowy post z przepisem na zdrowe pierniczki liczę, że zostawisz po sobie jakiś ślad :* http://vickyemikor.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze warto wesprzeć się dodatkowo lekturą w walce z nadmiarem kg, można coś da siebie wyciągnąć

    OdpowiedzUsuń
  4. Patrzylam na ta ksiazke w empiku, chyba sie na nia zdecyduje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam już swoją drogę życiową znalazłem, ale mam pytanko - kiedy dodasz coś nowego? :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...