Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

kk

poniedziałek, 25 listopada 2013

8 dni z wyzwaniem Lisy.

Czas leci jak szalony. Jeszcze niedawno pisałam o nowym challenge z Lisą, a już dzisiaj jestem na 8 dniu owego wyzwania. Jak mi idzie? Całkiem dobrze. Jedynym momentem kryzysowym był rest day, który totalnie wybił mnie z rytmu treningowego i żywieniowego. Popłynęłam po całości. Niestety okres przedświąteczny nie wpływa na mnie dobrze - ilość mandarynek, które pochłonęłam może się równać z ilością mandarynek z czasów ciąży :) Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że z reguły jadłam je na wieczór, co wcale nie sprzyjało spalaniu kcal ;) 

A jeśli o mandarynkach mowa. Poniżej prezentacja mojego śniadania - owsianka na mleku 0,5% z mandarynkami. NIE POLECAM takiego połączenia. A fuuu.

Tak, jak wspominałam, rest day {czyli sobota} także źle wpłynął na moje treningi. W niedzielę z trudem zabrałam się za swoje ćwiczenia. Miałam poczucie winy, że oszukiwałam w sobotę, no ale...  Postanawiam poprawę, w końcu owoce to nie taki wielki grzech. Mogę się pochwalić, że od 16 dni nie jest słodyczy, co jak dla takiego słodyczoholika jak ja, jest dużym sukcesem. 
 
 
Wracając do samego wyzwania, muszę przyznać, że te treningi są czymś najlepszym, co mogło mi się przydarzyć w ostatnim treningowym czasie. Codziennie wieczorem, gdy Czekoladka idzie spać, włączam sobie kolejny trening i obserwuję ruchy Lisy, dzięki czemu wiem, jaki sprzęt będzie  mi potrzebny oraz ile mniej więcej czasu zajmie mi cały zestaw. Jest to niezwykle ważne, bo z reguły ćwiczę podczas snu Synka, więc muszę mieć wyliczone wszystko co do minuty. Jak na razie mój system działa i poza jednorazowym incydentem, udaje mi się wykonać ćwiczenia do końca. Niestety jutro muszę się wstrzymać z treningiem do powrotu mojej Mamy z pracy - zestaw trwa ponad godzinę, więc nie mogę wykonać go podczas drzemki Czekoladki {po 50 minutach na bank się wybudzi :P}. Na szczęście Mama zaoferowała pomoc w opiece nad Wnuczkiem, dlatego na spokojnie wykonam 9 trening z Lisą. Lisą, która staje się moją idolką, ale o tym w innym wpisie. Dzisiaj troszkę tak pobieżnie, ale chciałam się w końcu odezwać :P W następnych wpisach postaram się pisać troszkę bardziej rzeczowo.

PS. Mam nadzieję, że wkrótce pochwalę się Wam moimi fotkami absiku, który mam wrażenie zmienia się każdego dnia :) 

J.

11 komentarzy:

  1. z każdym Twoim dniem zastanawiam się nad rozpoczęciem tego treningu, ale zawsze przypominam sobie o jednej, dość ważnej rzeczy, która mnie powstrzymuje a mianowicie brak sprzętu :(

    Pozdrawiam, Patrycja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A to czemu nie polecasz takiej owsianki??? ja dziś jadłam identyczną-była bardzo dobra,no w sumie dodałam jeszcze kilka orzechów:) Chociaż ogólnie wolę owsiankę z bananem:) pozdrawiam aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przemawia do mnie smak mandarynek i mleka ;p Coś okropnego ;p Oczywiście to moja subiektywna ocena :D Owsianka z bananem rlz :)

      Usuń
    2. o tak owsianka bez banana traci sens :D polecam dodać: pestki słonecznika, wiórki kokosowe, siemie lniane, banana i suszoną zurawinę! meeeega <3

      Usuń
  3. Aż miło się czyta tak entuzjastyczny wpis:)

    Oby tak dalej i trzymam oczywiście kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A widziałaś ćwiczenia z trzeciego tygodnia?...wszystkie ponad godzine...ok 70-80min:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam. Nie podoba mi się to, nie chodzi o sam trening, bo na bank dam radę, ale o organizację czasu :/ 50 minut to max. ile śpi Bartuś... No nic to, będę kombinować ;p

      Usuń
  5. powili kompletuję sprzęt,żeby zacząć ale nie przychodzi mi nic do głowy czym zastąpić sztangę oraz coś na czym można by się było podciągać... może jakiś pomysł?;]

    OdpowiedzUsuń
  6. też nie lubię cytrusów do śniadania, ale na zdjęciu wyglądają ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. czekamy na efekty i przemianę Twojego brzucha! jak faktycznie to jest magiczny trening to też się za niego wezmę! Na razie siłowe i insanity w dniach nietreningowych :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mandarynki uwielbiam! Kojarzą mi się właśnie ze świętami. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...